Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 765 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Do końca roku zostało

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 15467
Wpisy
  • liczba: 198
Bloog istnieje od: 2551 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

Artykuł w Opcji na Prawo

piątek, 30 marca 2012 23:03

Miesięcznik Opcja na Prawo opublikował artykuł mojej skromnej osoby pt. Nienawiść do żołnierzy wyklętych wiecznie żywa.

http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4127:nienawi-do-onierzy-wykltych-wiecznie-ywa&catid=212:nr-4124-kwiecie-2012-r&Itemid=8


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Koniec cyrku

czwartek, 29 marca 2012 23:18

Wygląda na to, że cyrk odstawiany przez pana premiera Donalda Tuska z PO, która teraz robi za PZPR i pana wicepremiera Waldemara Pawlaka z ZSL dobiegł końca, dzięki czemu Polacy będą pracować dłużej, do 67 roku życia. Pewnie moi rodacy ucieszyli się, że w rządzie zapanowała zgoda, a nie jest tak, jak za czasów, gdy premierem był Jarosław Kaczyński, kiedy to nie tylko wszystko było ze wszystkim skłócone, to jeszcze była duszna atmosfera. Jak tu rządzącym nie żal nauczycieli, którzy teraz będą musieli tyrać po te 4 godziny dziennie do 67 roku życia? I Karata Nauczyciela na to pozwala?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Skazani na śmierć przez III RP

sobota, 17 marca 2012 23:08

Z telewizora dowiedziałem się, że winę za wzrost cen, m. in. jajek ponoszą spekulanci. Zupełnie jak w czasach stalinowskich. Czas mija a władze zawsze za skutki swojej głupoty, nikczemności, idiotycznych ideologicznych pomysłów zrzucają na obywateli. Ceny jajek to jakoś przeżyjemy. Gorzej, że władze uważają, że to ludzie są winni, że służba zdrowia ich nie leczy, no bo więcej ludzi ośmiela się chorować niż władze przewidziały to w limitach. Chorzy na raka muszą więc czekać miesiącami na kuracje. Zanim się doczekają u przynajmniej części z nich choroba rozwinie się do tego stopnia, że nie będzie można im już pomóc. Tu żartów nie ma. Ileś z tych osób umrze. Mówiąc wprost jakiś urzędnik z Narodowego Funduszu Zdrowia skazał ich na śmierć, tak jak gestapowiec w Auschwitz skazywał na śmierć w komorze gazowej tych ludzi, którzy według niego nie nadawali się do pracy. Inni zanim zostali zamordowani musieli jeszcze popracować dla Niemiec. Ciekawe, że są ogromne sumy na utrzymanie NFZ, Ministerstwa Zdrowia, którego szefem jest lekarz!, na limuzyny, na premie, na trzynastki, a nie ma na leczenie chorych.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O soli, bydle i ubojni

poniedziałek, 12 marca 2012 22:05

Proszę, pomimo, że od lat obowiązują u nas normy europejskie, które miały sprawić, że Polska stanie się rajem na ziemi (może i jest ale dla armii urzędasów) okazuje się, że od dziesięciu lat zajadamy się solą służącą do sypania na drogi, żeby rozpuściła śnieg. Co więcej, okazuje się, że ludziom znad Wisły taka sól nie szkodzi ani trochę, co „potwierdziły” wyniki badań próbek soli. Niemcom zapewne by szkodziła, bo wiadomo Niemiec to Niemiec a nie taki Polak.

Nie wiem skąd wzięli próbki soli sprzed dziesięciu lat. Trudno uwierzyć, aby je ktoś przezornie przechowywał. A zresztą, czego ja się czepiam, przecież jak rolnik wrzuci bydłu do żłobu trochę przeterminowanej paszy to przecież nie będzie się z tego przed bydłem tłumaczył. Mają żreć, a jak się nie podoba to do ubojni. Taka nasza rola w III RP, w środku Europy, w Unii Europejskiej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O przedsiębiorcy, który nie użył obucha

piątek, 09 marca 2012 0:15

Z telewizora dowiedziałem się, że przedsiębiorca, żeby wziąć udział w przetargu organizowanym przez instytucje państwowe, samorządowe itp. musi przedstawić zaświadczenie, że nie zalega z opłacaniem składek dla ZUS. Ale to nie jest najważniejsze. Oto bowiem okazało się, że pewien przedsiębiorca mimo, że zapłacił składki dla ZUS, miał w ręku druczki to potwierdzające, to jednak na „jego koncie” w ZUS nie było pieniędzy. W związku z tym ZUS kazał mu zapłacić ponownie te składki, których rzekomo nie opłacił, oraz a jakże!, odsetki.

        W tej sytuacji żadnej gwarancji nie ma, że powtórne zapłacenie składek by coś w tej sytuacji zmieniło. Skoro raz można ukraść pieniądze to można i drugi i dziesiąty. I tak do końca życia przedsiębiorca wpłacałby składki ZUS-owi, a ci by gadali, że pieniędzy nie ma na „jego koncie” i dowalaliby za każdym razem karne odsetki.

        W normalnym państwie w całe to zamieszanie wkroczyłaby policja i wyprowadziła w kajdanach tego złodzieja, czy złodziei zatrudnionych w ZUS, którzy ukradli te pieniądze. Ale u nas na to nie można liczyć. Sprawę nagłośniła telewizja w związku z czym okazało się, że jednak wpłacane pieniądze trafiły do ZUS. Ale, jak to podobno mówił Feliks Dzierżyński, nie ma ludzi niewinnych, ZUS zaraz odkrył, że ów nieszczęśnik winny jest ZUS-owi parę tysięcy z innego powodu.

        Jak tu nie wziąć obucha do ogłuszania świń. Wtedy by człowiek miał i domniemanie niewinności i obrońcę z urzędu… żyć nie umierać!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O pensji redaktora Lisa

środa, 07 marca 2012 18:12

        Z Wirtualnej Polski dowiedziałem się, że średnia płaca w telewizji publicznej w 2011 r. wyniosła 6,9 tys. zł brutto, a nawet, że „rozpiętość zarobków w TVP jest wręcz szokująca - od 925 zł miesięcznie dla jednego z pracowników OTV Olsztyn (znacznie poniżej ustawowej płacy minimalnej) do 57 044 dla jednego z dziennikarzy OTV w Poznaniu”.


        Tego samego dnia na WP można było przeczytać, że dziennikarze Gazety Polskiej dotarli do kontraktu firmy reprezentującej interesy redaktora Tomasza Lisa, który to każdego tygodnia tresuje telewidzów swoimi programami i okazuje się, że realizacja jednego odcinka show prowadzonego przez Tomasza Lisa kosztuje telewizję 300 tysięcy złotych. A sam Tomasz Lis dostaje za jeden występ 20 tysięcy złotych, co wychodzi, że cały ten cyrk miesięcznie kosztuje telewizję ponad milion złotych i ponad 12 milionów złotych rocznie.


        Trudno się więc dziwić, że władze telewizji kombinują jak tu wydusić z ludzi pieniądze pod pretekstem opłaty za abonament skoro mają takie wydatki. Raz chcą, żeby opłata abonamentowa była doliczana do rachunku za prąd, ale to chyba byłoby jeszcze za mało, skoro można przeczytać też o pomyśle, aby wysokość abonamentu była uzależniona od liczby osób należących do gospodarstwa domowego. Prędzej czy później płacić chyba będą musieli wszyscy nawet ci, którzy nie tylko telewizji publicznej, ale i żadnej telewizji nie oglądają, ale przecież nie będą żałować tego wydatku skoro pieniądze pójdą m. in. na tak szczytny cel jak pensja dla wielokrotnie nagradzanego redaktora Lisa.


        W pierwszy wypadku, aby uniknąć bogacenia tych wszystkich darmozjadów z telewizji należałoby zrezygnować z prądu i siedzieć jak za dawnych czasów o świeczce. W drugim; uciec do lasu i nie pokazując się nikomu na oczy żyć o grzybkach i korzonkach. A tak miało być dobrze w tej Unii Europejskiej, miało być nawet lepiej niż za Gierka, dla każdego miało wystarczyć dotacji, a nawet urzędnicy mieli prosić się ludzi, aby ci łaskawie przyjęli dotacje. A jak przyszło co do czego, to jemy sól przeznaczoną do sypania na drogi i władze mówią, że ludziom znad Wisły to nie szkodzi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O testamencie noblistki i Józefie Stalinie

wtorek, 06 marca 2012 19:08

        „Ustanowienie fundacji to główny zapis w testamencie Wisławy Szymborskiej - poinformował mec. Marek Bukowski. Celami fundacji mają być m.in. opieka nad spuścizną i archiwum autorki, utworzenie i dysponowanie funduszem nagród literackich. O godz. 10.30 w kancelarii notarialnej przy ul. Radziwiłłowskiej otwarto testament zmarłej noblistki. Statut fundacji został ułożony jeszcze za życia poetki, pod jej okiem” – doniosła Wirtualna Polska.

        Najbardziej z tego wszystkiego interesują mnie te nagrody literackie. Może gdybym napisał jakiś hymn pochwalny na cześć Józefa Stalina, to dałbym radę wygrać ów konkurs.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O pani minister sportu i językoznawstwie

czwartek, 01 marca 2012 18:50

        Leżącego się nie kopie (chociaż tak naprawdę to pani minister wcale nie leży tylko ubiera się i żre za nasze podatki), więc powinienem oszczędzić sobie trudu pisania o pani minister sportu. Chciałem w tym miejscu napisać jak się owa pani minister sportu nazywa, ale przeląkłem się tego, że mógłbym popełnić błąd w odmianie nazwiska Joanny Muchy, tym bardziej, że pani Mucha preferuje, przynajmniej w niektórych przypadkach, swoisty sposób odmiany rzeczowników. Oto bowiem jak donosi politykier.pl panu redaktorowi Tomaszowi Lisowi, który zapytał ją jak się ma do niej zwracać, odpowiedziała: „preferuję pani ministro, jeżeli można poprosić”. Jak zauważył wspomniany portal, Mucha wybrała formę „bardziej feministyczną”.


        Tak krawiec kraje jak mu materii staje, mówi przysłowie. Pani Mucha już nie tylko biega wokół stadionu, zmienia uczesanie ale i dokonuje zmian w języku polskim. Toż to sam Józef Stalin zajmował się językoznawstwem, napisał ponoć książkę na ten temat. Doceniam więc wkład pani minister w tworzenie nowomowy w Polsce, w końcu ileż wiedzy i odwagi trzeba, aby podjąć próbę rozwinięcia nauki, którą zajmował się sam „Wielki Językoznawca” . Wszystko to wskazuje, że pan premier posiada w swoim rządzie osobę nie tylko nie pozbawioną pazerności na stołek, ale i ambicji.


        My tu o dokonaniach pani minister sportu, a w miasteczku, w którym mieszkam przy stadionie nie ma ani jednej toalety, z której mogliby skorzystać kibice, co ma swoje przykre konsekwencje i jedyna na świecie „pani ministra sportu” nic z tym nie robi. A przecież taki świetny fachowiec jak ona raz dwa rozwiązałaby ten problem, a do tego całkiem możliwe, że dowiedzielibyśmy się jak „po feministycznemu” nazywa się kibel.


        No cóż… ministrowie są tylko figurantami na stołkach. Mają pokazywać swoje gęby (dobrze, że jeszcze nie cztery litery, co akurat w wypadki Joasi byłoby do zaakceptowania, ale pomyślcie państwo jakie spustoszenia na korytarzach sejmowych, ulicach i przed telewizorami wywołałoby mianowanie na ministra pana Annę Grodzką), dostają limuzyny, sekretareczki, mogę decydować czy napiją się kawy czy herbaty, mogą nawet poczuć się ważni dopóki ktoś im nie przypomni skąd im nogi wyrastają, a w ministerstwie cichutko, z dala od kamer i błysku flaszy działają ci, którzy tak naprawdę rządzą tym kramem, a przy okazji jeszcze lodów nakręcą.

        Niech ich tam wszystkich…


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  15 467