Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 027 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Do końca roku zostało

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 15047
Wpisy
  • liczba: 198
Bloog istnieje od: 2469 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

O życzeniach pana premiera Tuska

sobota, 30 marca 2013 23:29

Pan premier Donald Tusk postanowił złożyć życzenia. Powiedział m. in., że „Święta Wielkanocne dają nam wiarę, że wszystko co złe kiedyś przeminie”. Czyżby pan premier zamierzał podać się do dymisji? Jeśli tak, to pan premier najwyraźniej się przecenia, nie on stanowi „wszystko co złe”, choć jakiś udział w tym ma, temu nie da się zaprzeczyć. Bo jak nie tego to innego osobnika ubecy wykreują na szefa rządu i dalej będą doić z każdej strony tą naszą biedną Polskę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

O tym, że za komuny było lepiej

piątek, 29 marca 2013 2:01

Sporo ludzi utrzymuje, że za komuny było lepiej. Zawsze wydawało mi się, że takie twierdzenie więcej mówi o obecnych czasach niż o komunie, ale myliłem się. Tak to jest, jak człowiek siedzi przy komputerku, zbiera puszki po piwku po śmietnikach i przez to nie zna uroków jakie „demokratyczne państwo prawa” przygotowało dla swoich obywateli!

 

Pani pracująca w banku odkryła bowiem, że kończy się ważność mojego dowodu osobistego. Zdaje się, że taki dowód ważny jest przez dziesięć lat, a później z dnia na dzień przestaje być ważny, mimo, że wszystkie zawarte w nim informacje są prawdziwe. Za komuny tej z lat 1944-1989, w czasach mrocznego totalitaryzmu, wystarczało władzom, że jeden dowód osobisty wydała człowiekowi na całe jego życie. A przecież istotą systemu totalitarnego jest terroryzowanie, kontrolowanie i tresowanie człowieka. I ten jeden dowód wydany człowiekowi na całe jego życie wystarczał i milicji i bezpiece i urzędom taki siakim i owakim i całej tej swołoczy.

 

A „demokratyczne państwo prawa” widać chce nas jeszcze bardzie kontrolować (czytaj: trzymać za mordy) niż komuna, bo taki dowód osobisty nakazuje nam pod groźbą kar finansowych wymieniać co 10 lat. Za komuny było jednak lepiej, dostał człowiek dowód i nie miał więcej z tym kłopotów. Podobnie jest czy ma być z prawem jazdy. Za komuny było ważne do końca życia, teraz jest czy ma być ważne przez zdaje się 15 lat. Jakoś ci wszyscy obrońcy praw człowieka nie protestują, że władze odbierają ludziom prawa nabyte. Widać prawa nabyte w III RP mają tylko ubecy, bo emerytur im zabrać nie można było, właśnie pod pretekstem, że to prawa nabyte.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

O klimacie i Cyprze

wtorek, 26 marca 2013 22:04

Chyba w związku z ocieplaniem się klimatu mamy tej wiosny mroźną zimę. I chyba nawet ci różni specjaliści, eksperci, klimatolodzy i tym podobne kreatury dostrzegły, że coś nie tak z tym ocieplaniem się klimatu, bo oto już nie gadają o ocieplaniu się klimatu, ale o tym, że mają być dwie pory roku: lato i zima. Takich to mamy fachowców, którzy potrafią wszystko wyjaśnić, opisać, uzasadnić, pobudować teorię, ale po fakcie, gdy wiedzą już co się stało.

 

Może to być śmieszne ale niekoniecznie. Oto teraz ci różni eksperci, fachowcy, ekonomiści głoszą wszem i wobec, że „scenariusz cypryjski” nam nie grozi. Ale jak co do czego przyjdzie, to ci sami mądrale będą nam tłumaczyć, jak wszyscy na tym skorzystaliśmy, że władze pozabierały nam oszczędności.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Refleksje po konklawe

niedziela, 17 marca 2013 22:59

W związku z konklawe, jakie już się odbyło, w mediach głównego nurtu można było usłyszeć, jakiego to otwartego papieża i Kościoła chcą wierni. Wyliczali, że Amerykanie chcieliby, żeby Kościół m. in. robił z kobiet księży, a ze zboczeńców małżeństwa, w związku z czym kościoły od razu miałby być pełne. Inni chcą Kościoła aż tak otwartego, że zgadzałby się na aborcją, eutanazję i czort wie na co jeszcze. I dzięki temu też kościoły od razu byłyby pełne, wierni ochoczo przystępowaliby do sakramentów świętych i żyliby jak ludzie, a nie jak bydło.

 

        Może na pierwszej mszy odprawianej przez kobietę byłoby pełno dziennikarzy, ale później by to się znudziło. Podobnie byłoby, gdyby ze zboczeńców robili małżeństwa. W efekcie kościoły pozostałyby puste, a Kościół katolicki zostałby sprowadzony do roli, jak to trafnie określił redaktor Stanisław Michalkiewicz, jeszcze jednego przedsiębiorstwa przemysłu rozrywkowego. Ci, którzy takie rady dotyczące otwartości Kościoła i nowego papieża udzielają, dobrze o tym wiedzą, wobec tego można śmiało powiedzieć, że źle życzą Kościołowi. Można też powiedzieć, że dziennikarze, którzy w innych przypadkach dzielą włos na czworo, przedstawiają te postulaty, najdelikatniej mówiąc, bez żadnej refleksji. I trudno oprzeć się wrażeniu, że starają się przeciętnego Kowalskiego zrobić w konia. Ale takich mamy dziennikarzy czy raczej funkcjonariuszy bezpieki pracujących na odcinku mediów. A bezpieka zawsze walczyła z Kościołem katolickim, więc wszystko jest jasne.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

O godnym życiu dzięki głodnym dzieciom

niedziela, 03 marca 2013 21:26

        Zdaje się, że w związku z tym, że profesor Gliński, który to jest czy też był kandydatem PiS na premiera, przewidział w swoim programie spore sumy „na dzieci”, „wsparcie rodzin” czy jak to tam zostało nazwane, w telewizorze mamy spektakl, który ma niezbicie wykazać, że pan prezydent i rząd dbają o dzieci. Opowiadają więc bajki, jak to jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

 

        Wiadomo, takiemu prezydentowi, to nawet na pewno będzie lepiej, w końcu co miesiąc, czy się stoi czy się leży, dostaje szmal, gorzej z dziećmi, oczywiście takimi, których rodzice nie są np. funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa, jak np. rodzice żony pana prezydenta Komorowskiego. Może to i dobrze, że prezydentem nie jest już Aleksander Kwaśniewski, bo ten to chorował na chorobę filipińską (nie mylić z alkoholizmem) i mógłby, jeśli ta choroba była zakaźna, to te biedne dzieciska pozarażać podczas zapewniania ich, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Ale prezydentem jest Bronisław Komorowski, z którym to dzieci mogą swobodnie się porozumiewać, bez barier wynikających z różnicy potencjału intelektualnego. Ale wracajmy do biednych dzieci.

 

        Oto z programu telewizyjnego, gdzie jedna pani redaktor rozmawiała z drugą panią z jakiejś organizacji pomagającej biednym dzieciom i trzecią panią, która okazał się panią psycholog pomagającą biednym dzieciom, dowiedziałem się jak wiele osób może żyć we względnym dostatku dzięki biednym dzieciom.

 

        Pani z organizacji pomagającej biednym dzieciom powiedziała, że zaskoczyły ją wyniki badań jakie zleciła jej organizacja firmie „zajmującej się badaniami”, bo oto okazało się, że dzieci głodnych w szkole jest dużo więcej niż wydawało się pani z organizacji pomagającej biednym dzieciom. Może to wskazywać, że głodnych dzieci przybywa. Proszę w XXI wieku w Polsce należącej do Unii Europejskiej, w środku Europy, jest coraz więcej głodnych dzieci. I to pomimo istnienia organizacji przychylających nieba biednym dzieciom, pań psycholog, firm, które liczą głodne dzieci (dotąd głodne dzieci kojarzyły mi się z obozem Auschwitz, a powinny kojarzyć mi się z III RP w UE), a nawet pomimo istnienia takiego to a takiego ministerstwa, rzecznika praw dziecka, Jurka Owsiaka, programów rządowych i  samorządowych, pomocy społecznej itd., itd. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść, mówi przysłowie i pasuje ono do tej sytuacji jak ulał.

 

        Najpierw bowiem oni zatrudniają armię nierobów obsiadającą różne twory, od „organizacji pozarządowych”, po ministerstwa, od firm liczących głodne dzieci po opiekę społeczną itd., itd., a później nie ma już pieniędzy na kawałek chleba i chochlę zupy dla dzieci. Mnie to wcale nie dziwi, bo przecież oni tam nie zarabiają po 1500 zł, bez komputerów się przecież nie obejdą, bez służbowych komórek, samochodów, bez drukarek, przetargów, biur czort wie bez czego i kogo jeszcze. Taki np. Śpiewak wyciągał całkiem gruby szmal z organizacji, fundacji czy tam czegoś, która to miała pomagać dzieciom, czy coś podobnego im robić, a którą zdaje się, że hojnie finansował a to rząd, a to rzecznik praw dziecka. Coś mi się wydaje, że to nie jest wyjątek i wiele tych „organizacji pozarządowych” itp. działa w taki właśnie sposób. To i nic dziwnego, że głodnych dzieci przybywa.

 

        I co tu zrobić? Coraz więcej pieniędzy zabierać podatnikom i pod pretekstem pomocy biednym dzieciom ładować w ten chory system, który każdą sumę potrafi ukraść? Raczej nie. Parę lat temu w telewizorze mówili o piekarzu, który rozdawał biednym ludziom chleb. Chleb ten pewnie też trafiał do głodnych dzieci. Oficerowie NKWD czy tam urzędnicy urzędu skarbowego, jak zwał tak zwał, okazali się jednak czujni i zdemaskowali piekarza jako wroga ludu. Nie jest to takie trudne, stopień skomplikowania prawa i możliwość dowolnej jego interpretacji przez urzędników powoduje, że nie ma ludzie niewinnych w Polsce. Każdemu można udowodnić przed „niezawisłym sądem” jakaś winę. Ale wracajmy do piekarza. Okazało się, że od rozdawanego chleba, który trafiał i do głodnych dzieci, nie płacił podatku. Naliczyli więc mu tego podatku od cholery i jeszcze trochę. Ile dokładnie tego było nie pamiętam, ale w każdym bądź razie piekarzowi za to, że pomagał biednym ludziom, w tym niewątpliwie głodnym dzieciom, zaczęło grozić bankructwo. Jakoś pod wpływem mediów NKWD udało, że daje za wygraną i że niby odpuszczają. No to piekarz dalej piekł chleb. A tu figa, sklepy czy firmy, które odbierały dotąd do niego chleb przestały odbierać, a to dlatego, że funkcjonariusze NKWD czy tam urzędu skarbowego, jak zwał tak zwał, zapowiedzieli im, że  jak będę dalej brać chleb od owego piekarza, który rozdawał chleb, który trafiał m.in. i do głodnych dzieci, to im takie kontrole porobią, że pójdą z torbami. Piekarnia padła, piekarz założył firmę budowlaną, jak mu tam idzie tego nie wiem.

 

        Proszę, najpierw zabiera się pieniądze ludziom w postaci podatków, a później daje się jednym sitwom gruby szmal, żeby dzieciom pomagali, podczas gdy oni sobie kieszenie napychają i udają, że coś robią. A drugim sitwom daje się pieniądze, żeby tropili i srodze karali ludzi, którzy autentycznie, ze swojej kieszeni, pomagają biednym, wśród których znajdują się też głodne dzieci. Ale nie ma co się dziwić. W totalitarnym państwie wszystko musi być pod kontrolą władz, nawet pomoc biednym. A poza tym, na pomocy biednym można się bardzo wzbogacić i żyć sobie spokojnie jako jakiś dyrektor, prezes, wicedyrektor, wiceprezes, dostając pieniądze właściwie za nic, i tak się obijać aż do emerytury. A co? Nie ma takich?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

niedziela, 30 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  15 047