Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 027 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Do końca roku zostało

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 15050
Wpisy
  • liczba: 198
Bloog istnieje od: 2469 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

O wrogach, wariatach i krótkich majtkach

czwartek, 30 czerwca 2011 17:06

Skuteczną metodą kompromitowania przeciwnika politycznego było i jest ukazywane go jako wariata, odmieńca, zboczeńca - pisał Mirosław Karwat w pracy Sztuka manipulacji politycznej. Jest to wygodne, ponieważ „atutem przypisania wrogom obłąkania, szaleństwa itp. było automatyczne zwolnienie z potrzeby obalania w sposób racjonalny wyrażanego przez nich stanowiska” – pisałem kiedyś w pewnej pracy, która nie została wydana. Dlatego nie dziwię się, że „niezawisły sąd” w Warszawie zdecydował, żeby przebadać pod kątem zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego. Może ma to być wstępem do zaadaptowania na polski grunt sowieckiego sposobu radzenia sobie z opozycjonistami, których to w Kraju Rad zamykano w psychuszkach, z diagnozą schizofrenii bezobjawowej. A może tylko przypomnienie takiego często stosowanego za życia Józefa Stalina chwytu propagandowego, który polegał na przedstawianiu wrogów jako szaleńców, wariatów, chorych psychicznie.

 

        Oto garść przykładów czasów, gdy niejeden z dzisiejszych autorytetów wielbił Stalina i wyznawał komunizm. Prokurator podczas jednego z pokazowych procesów „szpiegów amerykańskich” w 1953 r. mówił, iż imperialiści knuli „obłąkańcze plany burzenia i grabienie, niszczenia i mordowania”. J. Sikora w jednej z broszur pisał, iż groźba ekskomuniki wobec członków partii komunistycznej została „zrodzona w szalonych mózgach wrogów postępu”. Partyzantka Viet Minhu Fan ti an w powieści W. Żukrowskiego Dom bez ścian określili kapitalizm jako obłęd. L. Blum miał być opętany walką z komunizmem. J. Cyrankiewicz, w wygłoszonym 29 VI 1956 r. przemówieniu radiowym dotyczącym Powstania Poznańskiego, groził: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji…”. Chętnie przypominano załamanie nerwowe, sekretarza obrony Stanów Zjednoczonych w latach 1947-1949, J. Forrestala. W Szpilkach ukazała się karykatura przedstawiająca czołowych amerykańskich polityków (H. Trumana, A. Dullesa, D. Achesona, D. Eisenhowera, D. MacArthura) umieszczonych w izolatkach szpitala psychiatrycznego. „Obowiązkiem naszym jest tłumaczyć młodzieży prostym językiem, że opanowani szałem i histerią wojenną władcy Ameryki… przystąpili już do realizacji zbrodniczego planu odbudowy Wehrmachtu” - pisano prawdopodobnie w 1951 r. w zetempowskim Referacie na wojewódzką Naradę Propagandystów. W. Woroszylski w wierszu Moje szczęście pisał:

[…]

- W USA wciąż liczniejsze są głowy,

w które kornik szaleństwa się wgryzł…

[…]

 

Ten sam autor nazwał naśladowanie bohaterów amerykańskich filmów i książek przez młodzież chorobą zwaną amerykanizmem, która miała być przenoszona drogą kropelkową. „Zarażonemu amerykanizmem nasze życie wydaje się szare i nieciekawe. Choroba atakuje jego zmysły, poraża wzrok, sprawia, że nie dostrzega i nie czuje on tego wielkiego, co się u nas dzieje, że jest zupełnie obcy sprawom, którym rzeczywiście warto poświęcić energię i entuzjazm”. W powieści J. Gałaja, W rodzinie Lebiodów, Judzyński - przeciwnik przemian socjalistycznych na wsi został określony jako „szkodliwy wariat”. Przyczyną biurokracji miało być m. in. zarażenie starymi biurokratycznymi nawykami „młodych kadr”. W relacji z akcji przeciwko spekulantom pisano, iż żona ujawnionego spekulanta, po „wsypie”, „dostała ataku jakiejś tajemniczej choroby”.

 

        Pewnie wtedy niewiele osób dało się na to nabrać. Teraz jest inaczej, wystarczy, że coś Wyborcza napisze, telewizja potwierdzi i już różni mądrale delektują się „prawdą objawioną”, a nawet chodzą i czyniąc mądre miny powtarza to, co przeczytali albo usłyszeli. I czym wierniej uda im się powtórzyć te bzdury tym wydaje im się, że są mądrzejsi.

 

        Sprawa badań psychiatrycznych jakim zgodnie z wolą sądu ma poddać się Kaczyński przypomniała mi się, gdy przeczytałem, że premier Donald Tusk powiedział i to nie gdzieś na boisku piłkarskim, po którym to sobie hasał w krótkich majtkach, ale podczas debaty sejmowej, że Polska może stać się „nowym silnikiem Europy”. To nie wystarczyło mu wspólne posiedzenie rządu Polski i Niemiec, żeby wiedział jaka jest jego rola i jaką pozycję w UE zajmuje Polska? Gdy czytam takie wypowiedzi premiera, to nie mam wątpliwości kogo powinni przebadać psychiatrzy i przygotować dla kogo izolatkę. Bo to może być zaraźliwe. Oto bowiem minister spraw zagranicznych (swoją drogą śmieszny ten urząd, bo przecież Polska nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej, równie dobrze mógłby być np. ministrem do spraw lotów kosmicznych, albo ministrem do spraw hodowli turów, które jak wiadomo wyginęły w XVII wieku) Radosław Sikorski powiedział, że ugruntujemy naszą pozycję jako „gracza unijnej ekstraklasy i lidera regionu”.    

 

        Kiedyś Polska miała przywódców, którym na sercu leżało dobro Rzeczypospolitej. A teraz doczekaliśmy się takich przywódców, którzy już tylko potrafią nadskakiwać zagranicy i okłamywać własne społeczeństwo. Kto na takich głosuje?

 

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O Grecji, czyli obłupiać i wyprzedawać

wtorek, 28 czerwca 2011 20:37

        Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zażądały od Grecji przyjęcia okrojonego o prawie 30 miliardów euro projektu budżetu na lata 2012-2015. Ma to być warunek wypłacenia Atenom kolejnej transzy kredytu w wysokości 12 miliardów euro. Premier Grecji Jeorjos Papandreu wezwał wszystkie partie do poparcia rządowego planu oszczędnościowego. Plan oszczędnościowy zakłada między innymi wzrost podatku drogowego, VAT-u na usługi gastronomiczne z 13 do 23 procent, akcyzy na alkohol i papierosy o 25 procent. Projekt tworzy nowy podatek dla emerytów poniżej 60 roku życia, a także wydłuża tydzień pracy dla administracji publicznej z 37,5 do 40 godzin. Plan zakłada też sprzedaż lotnisk, kolei, portów, telekomunikacji, banków, wodociągów, poczty.


        Jak przeczytałem na jednym z portali „ekonomiści wyliczają trzy główne powody greckiego kryzysu - fałszowanie danych statystycznych, korupcję i unikanie płacenia podatków. Od 2000 roku Ateny zaniżały wskaźniki deficytu budżetowego i długu publicznego, by wstąpić do strefy euro w 2001 roku. Natomiast systemowa korupcja i przyzwolenie na łapownictwo to podstawowa patologia greckiego państwa… Średnia wysokość łapówki w Grecji wynosi prawie 1400 euro na rodzinę rocznie”.


        Jacyś bardzo wybitni są ci ekonomiści. Chyba jednak to nie fałszowanie statystyk spowodowało fatalny stan zadłużenia państwa, ale odwrotnie, wysokie zadłużenie państwa spowodowało konieczność (chęć) fałszowania statystyk. I to po co? Tylko po to, żeby osiągnąć cel polityczny: wstąpić do strefy euro. To zupełnie tak jak u nas, też kombinowali w sprawie Otwartych Funduszy Emerytalnych jak liczyć dług publiczny, żeby wyszło, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, i to tylko po to, żeby pozbyć się atrybutu niepodległego państwa, jakim jest własna waluta. Przypuszczam, że przyczyną kryzysu są te całe śmiechu warte fundusze europejskie, dotacje itd. (po co pracować, po co kombinować, jak zarobić w biznesie, jeśli wystarczy wypełnić druczek, posmarować urzędnikowi i już się ma kasę), wymyślanie kosztownych głupot (od szkoleń dla policjantów, żeby przyjmując zgłoszenie o przestępstwie tak dobierali słowa, żeby nie obrazić homoseksualisty, po różne fundacje, centra, instytucje, które trzeba utrzymywać, a tam co drugi to kierownik, co trzeci to dyrektor), tylko po to, żeby nakraść się przy tym i wepchnąć dupska w dobrze opłacane fotele, zbyt duża liczba osób utrzymywanych przez państwo (od urzędników po „organizacje pozarządowe” itd.), etatyzm gospodarczy i podobnie jak u nas wszechobecne układy, z czym pewnie wiąże się korupcja. Ale widać to są tacy europejscy ekonomiści, tak wybitni, żeby nie widzieć rzeczy oczywistych. Już kiedyś byli radzieccy ekonomiści, którzy nie widzieli słonia w menażerii, jak brakowało kasy to jedyne co potrafili to zawężanie frontu inwestycyjnego.


        Drugim z wymienionych przez specjalistów przyczyn „greckiego kryzysu” jest korupcja. Jakoś nie widzę, żeby w programie ratunkowym rządu Grecji była mowa o tym problemie. Pewnie nie chcą podcinać gałęzi, na której siedzą oni, ich rodziny i towarzysze z partii. To zupełnie tak, jak u nas. U nas tak jest rozpowszechniona korupcja, że nawet w rządzie jest minister w mediach nazywany ministrem ds. korupcji. Tym ministrem jest oczywiście Julia Pitera. Co ona robi? Ano tak jak i cały rząd Donalda Tuska robi dobrą minę do złej gry. Jej największym osiągnięciem było wykrycie afery dorszowej. Po co szukała tak daleko skoro blisko miała Grzecha, Rycha, Zbycha, Mira? Wystarczyłoby wprowadzić prawo, które likwidowałaby sytuacje sprzyjające korupcji. Ale gdzie tam! Lepiej obłupić ludzi podatkami niż sobie odjąć od ust łapówki.


        Grecy unikają płacenia podatków – podają specjaliści jako trzecią przyczyną kryzysu. A kto nie unika? Może by jakiś mądrala pomyślał dlaczego unikają. Może niskie, łatwe do obliczenia i nie opresyjne podatki załatwiłyby sprawę. Jakoś takiego pomysłu nie widzą w planach greckiego rządu.


        Tak więc zamiast naprawy państwa, naprawy finansów mamy wyprzedawanie się i łupienie podatkami społeczeństwa. Mimo, że to może tylko na chwilę załatać dziurę, ale nie naprawi sytuacji. A co gorsze zgodnie z prawem popytu i sprzedaży, jak się jakiegoś towaru dużo pokazuje na rynku, to ceny spadają. I pewnie też Grecy posprzedają te wszystkie koleje, lotniska, porty, pocztę, banki, wodociągi i tak dalej poniżej wartości. Rzeczywiście ta cała Unia to znakomity pomysł, żeby jedni mogli zarabiać krocie kosztem drugich. Gdybym utrzymywał się np. z obwoźnego handlu odzieżą i musiałbym np. spłacić jakiś kredyt, to prędzej jadłbym co drugi dzień, albo wygrzebywał resztki ze śmietnika, niż sprzedałbym samochód, aby uregulować dług. Pozbyć się czegoś łatwo, ale skąd wziąć pieniądze jak się przeje to co wpłynęło do kieszeni po sprzedaży dajmy na to tego samochodu?


        Chyba warto interesować się sytuacją w Grecji, którą z kryzysu próbują dźwignąć socjaliści bo to pewnie takie same metody, jakie czekają nas, gdyby w Polsce sytuacja dojrzała do tej z Grecji. U nas też przy korycie są socjaliści, albo z liberałów stają się socjalistami, gdy tylko dopchają się do koryta. A jakie te metody: sprzedać to, co zagranica każe i ściągnąć jeszcze więcej pieniędzy z ludzi. O, rzeczywiście raj na ziemi ta cała Unia Europejska! Tylko dla kogo?


        Czy nas czeka to samo co w Grecji. Gdyby wierzyć rządowi, to oczywiście, że nie, bo dobrobyt państwa i społeczeństwa zależy od ilości stadionów, a u nas niedługo ich będzie aż 5! Hura! Co prawda nie wiadomo, czy będzie tam wolno wejść ludziom, bo znowu mogliby rozwiesić transparent z napisem „Szechter przeproś za ojca i brata” z zdjęciem Adama Michnika z papierosem w twarzy i redaktor Wyborczej by się pieklił.

 

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dwie katastrofy

niedziela, 19 czerwca 2011 21:40

Podczas V Płockiego Pikniku Lotniczego rozbił się samolot pilotowany przez kpt. Marka Szufę. Prokuratorzy i przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych zajęli się ustalaniem przyczyn katastrofy. Ale gdy w kwietniu ubiegłego roku rozbił się samolot Tu-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie to od razu było wiadomo, że to wina pilota, nie trzeba było ani pracy prokuratorów ani żadnych komisji. Tak mówili Rosjanie i taką też wersję natychmiast przyjęła Platforma Obywatelska. Jak zdradził generał Sławomir Petelicki, politycy PO otrzymali SMS-y, w których dostali „rozkaz”, żeby głosili wszem i wobec, że „katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. I jak tu oburzać się na słowa, że zostali zdradzeni o świcie?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O pogardzie, która podobno jest w cenie i nie tylko

wtorek, 14 czerwca 2011 17:36

Przytrafiło mi się napisać i zamieścić na portalu Prawica.net artykuł, w którym to nabijałem się z odznaczania przez prezydenta Bronisława Komorowskiego różnych osobników „za wybitne zasługi dla transformacji ustrojowej Polski i kształtowanie demokratycznych zasad państwa prawa”. I z tego, jak to Zbigniew Hołdys, który to kiedyś był śpiewakiem czy też grajkiem, a teraz jest autorytetem, odmówił przyjęcia odznaczenia.


Nie miałem siły dopracować ten tekst i zamieściłem go z, zdaje się, dwoma potknięciami stylistycznymi. Czytelnicy jednak okazali się wyrozumiali i tych potknięć nie wypomnieli, za co musze podziękować. Ale nie może być „za dobrze”, bo oto jeden użytkowników portalu o pseudonimie AzK nuże krytykować artykuł. Zaczął od uwagi, że jest niezwykle pesymistyczny i „pełen pogardy dla ludzi”.


Pogardy dla ludzi chyba jednak w tym tekście nie ma. (O samej pogardzie napisałem w jednym z następnych akapitów). Bo to byłoby tak, jakbym odczuwał pogardę wobec wieprzka, którego ktoś dla żartu wypuścił z kojca i który wetknął ryj, tam, gdzie nie powinien, czyli do mojego domu. Można śmiać się z takiej sytuacji i wieprzkowi dać kopniaka, ale żeby odczuwać pogardę, co to, to nie. Albo inny przykład. Trudno odczuwać pogardę wobec drobnych złodziejaszków, co to gwizdnęli babce klozetowej parę złotych utargu, cwaniaków, którzy naciągają frajerów na grę w trzy karty, żeby ich orżnąć, dla oszustów, którzy brzydkiej babie wmawiają, że jest piękna, żeby nad ranem, gdy wychodzą z barłogu gwizdnąć jej srebrne kolczyki, czy tak jakiś pierścionek. Albo jeszcze inny przykład. Jak tu odczuwać pogardę wobec pacynek w teatrzyku kukiełkowym, dlatego, że jedna pacynka na krzywe giry, a inna głupią gębę. Trudno, takich ich lalkarz porobił i tyle.


A teraz o tym pesymizmie. Nie było szczęścia w domu, bo go nie było w Ojczyźnie – zacytuję z pamięci poetę, a skoro z pamięci, to pewnie cytat powinien brzmieć nieco inaczej. Ale na pewno przysłowie mówi: śmieje się jak głupi do sera. Najpierw zastanówmy się za co te odznaczenia. Otóż za „za wybitne zasługi dla transformacji ustrojowej Polski i kształtowanie demokratycznych zasad państwa prawa”. Czyli za to, że komuniści zamiast siedzieć po pierdlach mają forsę i władze nad Polską, tak samo, jak przed 1989 r., a system demokratyczny tak został skonstruowany, żeby ich władzy nie można było obalić, bo jak nie dyktat mediów, to Trybunał Konstytucyjny, albo „prawa nabyte” a o to co jeszcze zabezpiecza kontrole czerwonych nad Polską to najlepiej zapytać „obalonego komunistę” generała Czesława Kiszczaka. Takich co to mają „wybitne zasługi dla transformacji ustrojowej Polski i kształtowanie demokratycznych zasad państwa prawa” powinno się wyłapać i ukarać za opłakany stan w jakim jest państwo polskie, a nie nagradzać. Jeżeli ktoś po 1989 r. zasłużył na nagrodę to przede wszystkim przedsiębiorcy, ci bez znajomości, spoza układów, którzy nie wygrywają przetargów państwowych i samorządowych, ale codziennie, aby utrzymać siebie i swoje rodziny, ciężko pracują, zmagają się z gąszczem przepisów, z wymuszającymi łapówki urzędnikami i jeszcze z setką innych problemów, których w normalnym państwie nie powinno być. To dzięki nim gospodarka w Polsce jeszcze jakoś się trzyma.


Tekst więc pewnie tekst można uznać za pesymistyczny, (to chyba mimo zadekretowania propagandy sukcesu nie jest jeszcze karane) ale jaki może być gdy dotyczy sytuacji, gdy prezydent Bronisław Komorowski, po raz kolejny (po obdzieleniu Orderami Orła Białego swoich kolesi z komitetu poparcia, w tym Wisławy Szymborską, która w czasach stalinowskich oddała swe pióro na usługi komunistycznej propagandy, po obdzieleniu orderami tych różnych polityków, którzy na początku lat dziewięćdziesiątych tak skutecznie przeprowadzali „transformację gospodarczą”, że czerwoni mają już nie „Kapitał” Marksa, ale prawdziwy w brzęczącej monecie, a społeczeństwo ma figę i może co najwyżej tyrać, żeby utrzymać to towarzystwo) wykorzystuje odznaczenia państwowe do, czy ja wiem do czego?, zabiegania o poparcie, odwdzięczenia się, przekupywania środowisk, do których odznaczeni osobnicy należą, poprawienia swoich notowań u niektórych grup wyborców, czy też żeby wyborcy łatwiej przełknęli fakt, że odznaczył m. in. Andrzeja Olechowskiego, który był współpracownikiem służb specjalnych PRL i tych różnych delikwentów, o których pisałem w zdaniu wtrąconym w nawias, a może po to, żeby obdzielić współodpowiedzialnością za zmarnowanie ostatnich 20 lat i zły stan państwa ludzi znanych z mediów i cieszących się sympatią u różnych grup społecznych. Chyba wszystko po trochę. Gdy się czyta, że jeden z odznaczonych polskim odznaczaniem podczas dekorowania tańcował, to co napisać? Ciekaw jestem czy gdyby przyjmował odznaczenie niemieckie, europejskie czy izraelskie to też by robił z siebie durnia? Ale przede wszystkim, gdy widzi się spustoszenia jaki spowodował w Polsce komunizm, wyniszczenie elit i zastąpienie jej ludźmi, których naturalnym miejscem są okolice pryzmy gnoju i widły w ręku, gdy widzi się słabość państwa pod każdym względem, które może chyba już tylko uciskać własnych obywateli, to trudno o inny nastrój niż pesymizm.


 „Autor ocenia otoczenie, prezydenta i rodaków z pozycji wyższości, nie widzi niczego godnego w ich słowach czy czynach” – napisał AzK. A co tu widzieć godnego? Można byłoby np. docenić, że prezydent Bronisław Komorowski odznaczył Janinę Ochojską, gdyby nie to, że to właśnie rządzącym zawdzięczamy, że w Polsce jest tak wiele osób potrzebujących pomocy. Dobrobyt ludzi zależy od jednego czynnika: od obowiązującego prawa, tak stało w jakimś raporcie czy czymś podobnym Centrum im. Adama Smitha. To im, rządzący m. in. Bronisławowi Komorowskiemu, który to w półświatku polityki funkcjonuje od wielu lat, jako poseł, minister, marszałek Sejmu, wreszcie jako prezydent, zawdzięczamy, że w Polsce ludzie są tak biedni. Etatyzm gospodarczy, kolesiostwo, wszechwładni urzędnicy, gąszcz przepisów, wysokie podatki, koncesje, wysokie tzw. koszty pracy, to tylko niektóre zjawiska, które powodują, że większość ludzi w Polsce zarabia tyle tylko żeby przeżyć, a inni autentycznie nie mogą znaleźć pracy.


„Siebie widzi jako tego lepszego, będącego ponad prezentowany publicznie poziom kultury  czy polityki” – oto kolejny zarzut AzK. Nie wiem czy prezentowany publicznie poziom kultury i polityki to coś innego niż poziom polityki i kultury, ale nich i będzie „publiczny”. Czy siebie widzę jak tego lepszego? Najpierw należałoby odpowiedzieć na pytanie jaki jest „prezentowany publicznie” poziom kultury i polityki. Poziom kultury, hm… to chyba komiks o Chopinie z wulgaryzmami, wielkie, zamieszczane w miejscach publicznych hasła „wypierdalaj zimo” (albo podobnie), czy jakieś robótki szydełkowe oplatające znak drogowy. Poziom polityki: wykorzystywanie przez premiera obcego państwa w rozgrywkach z prezydentem, „dorżniemy watahę”, „jaki prezydent taki zamach”, dyplomatołki”, „już mi zbrzydło udawać, że bydło, to nie bydło”, uległość wobec Moskwy, posłuszeństwo wobec Berlina i kłamstwa, setki, tysiące kłamstw, o tym, że Polska zdała egzamin, już nie pamiętam czy z katastrofy smoleńskiej czy z powodzi, że jesteśmy państwem niepodległym, że wszystko jest dobrze a będzie jeszcze lepiej i tak dalej i tak dalej. Poziom polityki i kultury „prezentowany publicznie” jest żaden. W takiej sytuacji normalny człowiek musi być od tego, skoro już jesteśmy przy użytym przez AzK słowie: „lepszy”.


Kolejny zarzut dotyczy części użytkowników portalu: „Ocena ogólna publikacji jest, co stwierdzam ze zdziwieniem, niezwykle wysoka. Pogarda jest widocznie w cenie”. Moje artykuły nie pierwszy raz cieszą się tak wysoką oceną Czytelników, za co w tym miejscu chcę im podziękować. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie czy pogarda jest w cenie. Gdy słyszę wypowiedzi polityków PO kierowane do wyborców, te bzdury, jakie to sukcesy odnosi rząd, jak jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, gdy słyszę jak straszą społeczeństwo Kaczyńskim, niczym niegrzeczne dziecko wilkiem czy czymś tam, to skłonny jestem przychylić się do zdania, że trzeba bardzo pogardzać wyborcami, żeby zdecydować się na zjednywanie ich takimi „argumentami”. Podobno w handlu obowiązuje zasada, im z większą pogardą traktuje się klienta tym lepszy wynik finansowy się uzyskuje. Nie dziwi mnie więc tak wysokie poparcie dla PO i pana AzK zdanie o wysokiej cenie pogardy. Tylko po co doszukiwać się tego w moim tekściku czy u Czytelników Prawicy.net, tego tam nie ma, wystarczy włączyć telewizor.


Na koniec AzK zaznaczył: „A ja się brzydzę takimi tekstami”. No to proszę nie czytać, obowiązku nie ma. Lepiej jednak, skoro już zdecydował się logować i zamieścić komentarz, byłoby gdyby wykazał, że nie mam racji pisząc, to co napisałem, niż się brzydzić. (Oczywiście ja również użyłem tego słowa, ale w odniesieniu do zachowań niegodnych mężczyzny. Jeżeli kogoś takie zachowanie nie brzydzi, to współczuję.) Pewnie, gdyby np. redaktor Adam Michnik przeczytał ten tekst, też by się nim brzydził, bo przecież by z nim nie polemizował. Brzydzenie się, pozostawmy salonowi. Ale doceniam, że nie było we wpisie AzK słów obrażających moją skromną osobę. To już coś, od czegoś trzeba zacząć. Pa, pa.

***

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Odrzucone odznaczenie

środa, 08 czerwca 2011 18:28

Prezydent Bronisław Komorowski, który jaki jest każdy widzi, jak przeczytałem na Wirtualnej Polsce, „odznaczył, za wybitne zasługi dla transformacji ustrojowej Polski i kształtowanie demokratycznych zasad państwa prawa, m.in.: Janinę Ochojską, Jerzego Owsiaka, Tomasza Sadowskiego, Izabelę Dzieduszycką, Halinę Bortnowską-Dąbrowską”. Prezydent przemawiał, ale jak to ma w zwyczaju nic mądrego nie powiedział.


        Chyba musiało podczas wręczania odznaczeń dojść do komicznej sytuacji, bo po uroczystości Jerzy Owsiak, pytany był przez dziennikarzy, „co chciał wyrazić tańcząc podczas odbierania orderu”. Wspomniany osobnik odpowiedział, że taniec to „pokazanie tego, jacy naprawdę jesteśmy i co robimy”. Cóż napisać? Z jednej strony można powiedzieć, że prezydent odznaczył nieudolnych tancerzy, którzy nic nie potrafią tylko podrygiwać, telepać się, pląsać, trudno mi to nazwać, bo na szczęście tej żenującej sceny nie widziałem. Z drugiej strony można napisać, że, jakby to eufemistycznie ująć, zachowanie takie może nienajlepiej świadczyć o równowadze psychicznej, ale pan prezydent Komorowski narzucił tak niskie standardy, że każde błazeństwo dekorowanych można uznać, za będące zupełnie na miejscu, bo niczym nie różniące się od zachowania pana prezydenta. A z trzeciej strony, może ten tańcujący delikwent nie jest taki głupi i wie, ile ten cały prezydent jest wart.


        Przyjęcia odznaczenia odmówił Zbigniew Hołdys, który kiedyś był śpiewakiem, czy grajkiem a na starość został autorytetem, jeszcze nie wiem czy autorytetem moralnym, czy tylko takim zwykłym, bo Wyborczej nie czytuję, ale może kiedyś i to zostanie mi wyjaśnione. Jak napisał na jednym z portali społecznościowych, postąpił tak „nie z braku szacunku dla prezydenta Komorowskiego, ale na znak protestu przeciwko nieuznawaniu nas przez establishment polityczny za pełnoprawnych artystów”. I dalej: „Polskie władze państwowe od lat odznaczają aktorów, reżyserów, poetów, pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy za ich dokonania artystyczne i wkład w kulturę narodową - artystów rockowych nigdy. Teraz postanowiono wręczyć nam odznaczenia za walkę o wolność, nie za sztukę”. I jeszcze: „Apeluję: najpierw uznajcie nas za artystów, ludzi kultury, potwierdźcie, że nasze kompozycje, wiersze i wykonania to jest istotna część narodowej kultury. Potem możecie dostrzec, że przy okazji niektórzy z nas walczyli o wolność”.


        No cóż… jeśli prezydent uznałby, że np. moje wiersze przyczyniły się do odzyskania przez Polskę niepodległości, to bym był stokroć bardziej zaszczycony faktem ich docenienia i mojej pracy niż za docenienie paru rymów, które wpadły komuś w ucho. Ale widać dla jednych najważniejsze jest dobro Rzeczypospolitej, a dla innych, np. dla Hołdysa najważniejsze są rymy. Ale czego tu wymagać. Prezydent Komorowski w swoim przemówieniu zdaje się nie wspomniał o odzyskaniu przez Polskę niepodległości (może i słusznie), a jedynie mówił o „wolnej, demokratycznej i obywatelskiej” Polsce, czyli powtarzał te banialuki, którymi mamią nas od ponad 20 lat, a które mają ukryć prawdę, że III RP to tylko II PRL i, że najwięcej do powiedzenia w tym państwie ma to sam bydło, co za komuny. Słowo niepodległość jakoś prezydentowi nie chciało przez gardło przejść, może to i lepiej. W końcu byłoby to tak, jakby piętnował kradzież w środowisku złodziei. Skoro od prezydent można wymagać co najwyżej, żeby się nie garbił, to czego można wymagać od takiego Hołdysa?


 

        Śpiewaki i grajkowie w normalnym państwie należeli do marginesu społecznego i tam jest ich miejsce. Kiedyś szczytem kariery dla takiej śpiewaczki było, gdy magnat wziął sobie taką na noc, a nad ranem kopnął w cztery litery i rzucił monetę za fatygę, a o szczycie kariery śpiewaka czy tam jakiegoś grajka nie będę pisał, bo się brzydzę. A w państwie nienormalnym, są autorytetami, które pouczają prezydenta co powinien, a czego nie powinien. Jak to wszystko się degeneruje! Ciekawe czy prezydent Komorowski pobiegnie przepraszać Zbigniewa Hołdysa do jakiegoś radia, tak jak niedawno zrobił to pan premier.

 

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bojkot artystki z Izraela

poniedziałek, 06 czerwca 2011 16:46

„Izraelska minister kultury i sportu Limor Livnat zbojkotowała polski pawilon na otwartym dziś międzynarodowym 54. Biennale w Wenecji. Barwy polskie reprezentuje na tej prestiżowej imprezie projekt izraelskiej artystki Jael Bartany, zawierający m.in. wezwanie do masowego powrotu Żydów do Polski.  Informację o proteście pani Livnat podało izraelskie radio wojskowe Galej Cahal. Minister Limor Liwnat przybyła na Biennale w Wenecji, aby wraz z prezydentem Szimonem Peresem uczestniczyć w otwarciu pawilonu izraelskiego. Zwiedzając ekspozycje innych krajów - demonstracyjnie ominęła jednak pawilon Polski. Powodem bojkotu jest trzyczęściowy projekt filmowy Jael Bartany, uważanej w Izraelu za artystkę kontrowersyjną - o poglądach skrajnie lewicowych i antysyjonistycznych. Bartana, której dziadkowie przybyli do Izraela z Białegostoku - związana jest od jakiegoś czasu z środowiskiem Krytyki politycznej. W tryptyku video jej autorstwa prezentowanym w polskim pawilonie - wątki propalestyńskie splatają się z holokaustem i kwestią antysemityzmu. // Minister Limor Liwnat, z rządzącej partii Likud, skrytykowała głównie apel o powrót 3 milionów Żydów do Polski, przekazany w pierwszym z tych filmów pt. Mary koszmary” – tyle Wirtualna Polska.

 

A miało być tak dobrze. Czy czasem minister kultury Bogdan Zdrojewski nie powinien podać się do dymisji? A swoją drogą, chodzi o te 65 miliardów dolarów jaki chcą od Polski wydębić organizacje żydowskie (w końcu ktoś, aby wymusić ten haracz wzywał do bojkotu Polski), czy też o tzw. artystkę?

 

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Co wolno premierowi

sobota, 04 czerwca 2011 18:06

Na konferencji prasowej dziennikarka Polskiego Radia zapytała Donalda Tuska, czy na miesiąc przed objęciem prezydencji w Unii Europejskiej organizacyjnie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. „Patrzę na letni strój pani redaktor i dlatego nie kojarzy mi się z tym... z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik” - odpowiedział premier.


        Z powodu tej odpowiedzi podniósł się straszny krzyk, trąbią o niej media, a Partia Kobiet zorganizowała w Sejmie wiec, na którym domagała się ukarania Donalda Tuska przez Komisję Etyki Poselskiej. Jak widać, już nawet premierowi w Polsce nie wolno powiedzieć tego, co chce, bo zaraz jest wniosek o jego ukaranie. To ja chodzę do lokali wyborczych, stawiam krzyżyk na karcie do głosowania, wrzucam kartę do urny, ktoś nawet te głosy liczy, a jak co do czego przyjdzie to premierowi rządu wyłonionego w „demokratycznej procedurze” nie wolno powiedzieć tego co chce. To jak tu przypuszczać, że może robić to, co chce, np. realizować obietnice wyborcze?


        A swoją drogą, nie wiem co w Sejmie robi jakaś Partia Kobiet, nic mi nie wiadomo jakoby taka partia zasiadała w parlamencie. Ale skoro w swoim czasie w Sejmie karierę robiła niejaka Anastazja Potocka, która tak naprawdę nazywała się jakoś po swojemu, to można i zrozumieć obecność na sejmowych korytarzach nawet Partii Kobiet. Jak demokracja to demokracja. Ale coś mi się wydaje, że gdyby ktoś zrobił akcję w celu przypomnienia, że Polska w wyniku przyjęcia traktatu lizbońskiego utraciła niepodległość i warto starać się, żeby ją odzyskać, to już tam by się jakiś pretekst znalazł, żeby takie osoby wygonić z Sejmu, albo nawet aresztować. Zresztą, byłoby to tak, jakby w środowisku złodziei piętnować kradzież.


        Gdyby pan premier Tusk odpowiedział tej dziennikarce, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, przedostatni, pierwszy, drugi, trzeci a nawet dziesiąty to nikt by nie zauważył tej wypowiedzi, pewnie dlatego, że ludzie mediów, szczególnie tych ubeckich, do kłamstw są przyzwyczajeni i właściwie ich oczekują od ludzi władzy. A premier powiedział tylko to, co myśli. I bardzo dobrze, wolę premiera mówiącego szczerze to, co myśli, nawet jeśli myśli te miałaby taką samą wartość jak uwaga wygłoszona na wspomnianej konferencji prasowej, niż kłamiącego w żywe oczy. 

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sukces Grzegorza Napieralskiego

środa, 01 czerwca 2011 0:15

Prezydent Stanów Zjednoczonych pobył sobie troszkę w Polsce, spotkał się z tym i owym, coś tam powiedział i pojechał. Oczywiście rządzący tą biedną Polską, czy raczej powinienem napisać premier, prezydent, ministrowie, pewnie tam jeden przez drugiego ględzą w telewizorze jaki to sukces i tak dalej. Najwięcej skorzystał na wizycie Baracka Obamy Grzegorz Napieralski, zrobił mu, niczym jakiemuś dziwowisku w gabinecie osobliwości, kilka zdjęć telefonem komórkowym, którymi to nie omieszkał pochwalić się na swojej stronie internetowej. „To było niesamowite spotkanie, dla mnie również bardzo ważne” – argumentował lider SLD.

 

A tak poważnie. Takich to mamy polityków. Jak tu od nich wymagać dbania o dobro Rzeczypospolitej, jak nawet w tak niewiele wymagającej sytuacji nie potrafią zachować się z godnością. Może przed Władymirem Putinem stałby na baczność i na każdy rozkaz odpowiadałby taktoczno, w końcu dla partyjniaków, jak mówił Mieczysław Moczar, prawdziwą ojczyzną jest Związek Radziecki, ale to naprawdę, niczego nie zmienia. 

 

***  

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 30 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  15 050