Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 116 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Do końca roku zostało

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 14493
Wpisy
  • liczba: 198
Bloog istnieje od: 2402 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

O karze śmierci i nie tylko

sobota, 30 lipca 2011 14:53

        Na stronach internetowych Gazety Wyborczej „Mariusz Zawadzki, Waszyngton” w artykule zatytułowanym „Amerykę nie stać na karę śmierci” narzeka na wysokie koszty procesów i wykonania kary śmierci w USA. „Koszty wyroku śmierci - od procesu do egzekucji - wynoszą w Ameryce od kilku do kilkunastu milionów dolarów (wahają się w zależności od stanu). Wbrew intuicji zlikwidowanie złoczyńcy kosztuje kilka razy droższej niż trzymanie go w więzieniu do naturalnego końca życia (to wydatek rzędu kilkuset tysięcy dolarów)” - zauważa. Zaznaczył też, że procesy, w których oskarżonemu grozi kara śmierci są „prowadzone ze szczególną pieczołowitością” i stąd wynikają wysokie koszty procesu.


        Pewnie wolałby, aby, jak to było za Stalina, wyrok w parę minut wydała trójka: sekretarz partii, prokurator i szef NKWD, a skazany dostał kulę w łeb z nagana. Wszystko da się zrobić, żyją jeszcze ludzie, którzy pracowali dla stalinowskiego „wymiaru sprawiedliwości”, choćby Stefan Michnik, przyrodni brat Adama Michnika. Ludzie z odpowiednim doświadczeniem więc są, a jak wiadomo z wiekopomnych słów Józefa Stalina: kadry decydują o wszystkim.


        Partia też jest, jak nie ta, to inna zabiegająca o względy ubecji, prokuratorów jest pod dostatkiem, równie dyspozycyjnych jak w czasach Stalina, a NKWD też się znajdzie. Odpowiednikiem NKWD nad Wisłą było Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, które teraz nazywa się trochę inaczej. Właściwie to brakuje tylko rozkazu. Skoro można pozamykać stadiony tylko dlatego, że na jednym z nich kibice wywiesili ustylizowany na pierwszą stronę Gazety Wyborczej transparent z napisem „Szechter, przeproś za ojca i brata” oraz zdjęciem Adama Michnika z papierosem w twarzy, a stroną internetową, na której krytykowano prezydenta Bronisława Komorowskiego (choć jeszcze niedawno obrażanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w mediach było normą) „zajmuje się” Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a u jej twórcy robią rewizję o słynnej piątej, czy szóstej nad ranem, to można zapytać na co jeszcze odważą się władze, kto następny, bo, że czeka nas jeszcze większy zamordyzm, to wydaje się pewne.


        Czy taki rozkaz padnie, nie wiem. Ale wiem, że wystarczyłoby, żeby Wyborcza napisała, a TVN czy Polsat potwierdziły, że demokracja jest zagrożona przez Kaczyńskiego, zagrożone państwo, a nawet miejsce Polski w Europie, i jedynym ratunkiem są „trójki”, które raz dwa zrobią porządek z pisowcami, szaleńcami, tymi, którzy podnoszą rękę na władzę ludową, to zaraz w telewizorze zaroiłoby się od popierających tą „słuszną inicjatywę” „autorytetów”, „specjalistów”, „naukowców” tak obnoszących się swoimi tytułami, jakby starali się tym zamaskować swoją głupotę i wszelkiej innej swołoczy gotowej popełnić każdą niegodziwość, aby dopchać się do koryta.


        „Mariusz Zawadzki, Waszyngton” przytoczył może i kuriozalny przykład marnowania pieniędzy przez wymiar sprawiedliwości w USA, w „sprawie Vincenta Basciana”, „znanego kolegom z nowojorskiej mafii jako Vinny Piękniś”: „Do kwietnia sporządzono w sprawie 9 tys. stron dokumentów procesowych, zaś koszty obrony Vinny'ego przekroczyły 4 mln dol. A wszystko po to, żeby - przypomnijmy - osądzić mordercę, który i tak nie ma szans wyjść na wolność, za zabójstwo innego mordercy”.


        Jak wymiar sprawiedliwości, to wymiar sprawiedliwości, trudno, czasem to słono kosztuje. U nas też kosztuje, mimo, że u nas prokuratura i sądy działają na rozkaz. Raz prokuratura dostaje rozkaz, żeby oskarżyć żołnierzy, którzy ostrzelali wioskę Nangar Khel o zbrodnie ludobójstwa, żołnierze za łeb wleczeni są do aresztu, prowadzone jest śledztwo i takie tam różne zabiegi, a raz sąd dostaje rozkaz, żeby tychże żołnierzy uniewinnić i uniewinnia. Innym razem sąd, chyba przez niedopatrzenie, pozwala na „Bolka” mówić Bolek, ale jak tylko padnie odpowiedni rozkaz to od razu surowo zabrania mówić na „Bolka” Bolek i skazuje tych, którzy popełnili zbrodnię nieprawomyślności. Ciekaw jestem, czy to podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości w III RP rozkazom „Mariusz Zawadzki, Waszyngton” też na łamach Wyborczej krytykuje. Pewnie nie, nie po to wysłali go do Ameryki, żeby podgryzał gałąź na której siedzi.


        A taką Amerykę krytykować można do woli. Gdy czytałem omawiany artykuł przypomniały mi się opublikowane w Polsce w 1950 r. w formie broszury wspomnienia niejakiego P. Pawlenki z wizyty w USA zatytułowane „Wrażenia z Ameryki”, w których autor w negatywnym świetle przedstawił wszystko z czym się tam zetknął. Wiadomo u nas wsio łudsze.

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

KPP i "naród sprawców"

sobota, 23 lipca 2011 21:17

Jak można było przypuszczać sąd wydał wyrok skazujący Jarosława Marka Rymkiewicza za to, że komentując dla „Gazety Polskiej” sprawę krzyża przed Pałacem Prezydenckim powiedział: Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść - na przykład w redaktorach „Gazety Wyborczej”, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami. Dodał też, że redaktorzy Wyborczej są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski.


Swoją droga przysłowie mówi, że prawda w oczy kole. Ale mniejsza z tym, bo oto w liście odczytanym w Jedwabnem przez Tadeusza Mazowieckiego, prezydent Bronisław Komorowski  napisał: Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Długo trwało zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów.


No cóż, czyż pan prezydent Bronisław Komorowski, który jaki jest każdy widzi, nie obraził narodu polskiego zarzucając mu, że był sprawcą mordu na Żydach? Niech no jakiś prawnik sformułuje pozew do sądu w tej sprawie. Skoro skazano Rymkiewicza za wyrażenie opinii o dziennikarzach Wyborczej, że są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski to może by i skazał prezydenta Komorowskiego, a może i Tadeusza Mazowieckiego - byłego działacza PAX-u z czasów gdy żył Józef Stalin a PAX dziarsko, zgodnie ze wskazaniami Chorążego Pokoju pracował nad rozbiciem Kościoła katolickiego, żeby w ten sposób łatwiej podporządkować Kościół komunistom - za to, że zarzucił narodowi polskiemu winę za mord na Żydach. Albo nie, szkoda czasu, i tak prokuratura ukręci łeb sprawie, a po drugie Bronisław Komorowski posiada immunitet, który zapewnia prezydentowi bezkarność, taką samą jaką posiadają pensjonariusze szpitali psychiatrycznych. A po trzecie, naród polski to nie to, co REDAKTORZY WYBORCZEJ.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tania siła robocza znad Wisły

wtorek, 19 lipca 2011 18:55

      W telewizorze można było zobaczyć jak pan prezydent Bronisław Komorowski, który jaki jest każdy widzi, złożył wizytę w Austrii. Spotkał się tam z prezydentem Heinzem Fischerem, z którym to, jak doniosły media, rozmawiał o priorytetach prezydencji i innych głupotach, a nawet zapowiedział chęć podzielania się z Europą polskimi doświadczeniami w dziedzinie gospodarki, co zabrzmiało niczym groźba. Wyszło na to, że ten prezydent, jest jakiś taki niezbyt pojętny, toż sama kanclerzowa Niemiec Aniela Merkel z całym rządem niemieckim fatyguje się nad Wisłę, organizuje wspólne posiedzenie ich rządu z rządem Donalda Tuska, żeby co do tych priorytetów nie było wątpliwości, a ten jeździ po świecie i dalej marudzi jak jakaś katarynka: priorytety, priorytety…. Gdyby gabinet Tuska miał rzeczywiście jakieś priorytety i rzeczywiście, jak zapewniał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, Polska dzięki owej prezydencji ugruntowuje pozycję „gracza unijnej ekstraklasy i lidera regionu”, to by te swoje priorytety rząd najzwyczajniej realizował, a nie rozmawiała o nich z każdym, kto choćby przez grzeczność gotów jest wysłuchać tych bajeczek.


        Pogadały sobie prezydenty, ale jak przyszło do konkretów, to już tam telewizja powiedziała, że Austriacy w samym Wiedniu potrzebują kilka tysięcy pracowników zmywaków i tym podobnych. Tak wyglądają stosunki polsko-austriackie. My do niech z „eurooptymizmem”, bo takiego sformułowania użył prezydent Komorowski, a oni z zamówieniem na kilkadziesiąt wagonów taniej siły roboczej. Ich kaptowaniem może ktoś się zajmie, jakieś towarzystwo przyjaźni polsko-radzieckiej, które teraz nazywa się inaczej, a może wystarczyło zareklamować te miejsca pracy w telewizorze, tego nie wiem. Można powiedzieć, że nie jest tak źle, kilkadziesiąt lat temu też potrzebowali taniej siły roboczej, a teraz to im przynajmniej zapłacą. Zawsze to coś. Ktoś złośliwy powie, że wtedy też płacili, w końcu robotnicy przymusowi dostawali jakąś miskę wodzianki.


        Wychodzi na to, że Polska w UE wcale nie jest graczem pierwszoligowym, jak próbują nas mamić te różne fircyki, ale tak naprawdę tylko rezerwuarem taniej siły roboczej, która ma wykonywać prace, których prawdziwy Europejczyk się brzydzi. I chyba tak ma być, w każdym bądź razie prezydent zdawał się być zadowolony z relacji polsko-austriackich. Członkostwo Polski w UE miało zmienić nasz kraj w raj na ziemi, jak jeden przez drugiego wmawiali nam politycy z różnych stron, że będzie rozwój, że dotacji wystarczy dla wszystkich, że będą szukać chętnych do tego, żeby wzięli pieniądze, nowoczesność, innowacyjność, cokolwiek miałoby to znaczyć, nowe technologie, gospodarka oparta o wiedzę, czort wie co jeszcze, a wyszło to co wyszło.


        W tym kontekście wcale nie dziwi posyłanie sześciolatków do szkół, tylko po to, żeby szybciej skończyli edukację i trafili na rynek pracy, zastraszająco niski poziom szkół, również tych wyższych. Zapewniam, że można skończyć studia na takim kierunku jak historia nie posiadając poważniejszej wiedzy o przeszłości. W końcu studenci studiów wieczorowych i zaocznych płacą za studia, a skoro płacą to i wymagają, a wymagają, żeby im tą historią głowy nie zawracać. Skąd wiem? Byłem, widziałem. W szkołach prywatnych, sądząc z rozmów ze znajomymi, jest tak samo. Efekt jest taki, że ludzie z „wyższym wykształceniem” myślą, że są tym mądrzejsi im wierniej powtarzają to, co usłyszą w telewizorze. Do tego fikcyjne matury, wyprawowania ścigane z internetu, edukacja nastawiona na podanie prawidłowych słów na takie lub inne hasło, co raczej przypomina tresowanie psa, aby wywołać odruch Pawłowa, a nie przyzwyczajanie do krytycyzmu, poznawania, myślenia, zastanawiania się, rozważania, do tego nabór nauczycieli do szkół, tych niższych i tych wyższych dzięki protekcji. A poziom nauczycieli, no cóż… często jest taki, że gdyby przed dziatwą zamiast belfra postawić krowę, która by ową dziatwą zabawiała machaniem ogonem, to poważniejszego uszczerbku umysłowego owa dziatwa by nie poniosła.


        Może to nie powinno dziwić, w końcu gospodarka, jak to się teraz mówił globalna, cokolwiek miałoby to znaczyć, potrzebuje coraz mniej ludzi myślących, wymyślających coś nowego, zadających pytania i starających się znaleźć odpowiedź. „Pracą umysłową” zajmuje się niewiele osób, gdzie są, a pewnie w jakichś centrach wielkich korporacji, firm i tak dalej, a chyba głównie zajmują się wymyślaniem jak skuteczniej skorumpować polityków, albo jak wcisnąć towar klientowi, nawet jeśli klient w ogóle tego nie potrzebuje, a do takiej Polski wysyłają polecania, co i jak trzeba robić, jak zachowywać się i wyglądać. Po co więc przyzwoita edukacja, „Pan Tadeusz”, treny Kochanowskiego, Norwid, obrazy Matejki czy znajomość historii Polski. Wszystko co ma wiedzieć tania siła robocza jest w stanie zapewnić kilkugodzinne szkolenie w firmie. Tam powiedzą: co mówić, jak mówić, jak się zachowywać, jak się ubrać, czym pachnieć, czym pisać, jakąś mieć chusteczkę i tak dalej i tak dalej. Po co do tego wieloletnia, trudna edukacja, skoro chwytów jak sprzedać odkurzacz można nauczyć nawet troszkę bardziej inteligentną małpę.


        Dlatego czytajmy tego Mickiewicza, Norwida, oglądajmy obrazy Matejki. Trochę trudniej będzie im zrobić z nas małpy. Bo być małpą to nieporównywalnie gorzej niż być tanią siłą roboczą. Tanią siłą roboczą można być do czasu, a z poziomu małpy nie da się wspiąć na  poziom człowieka. Tak samo jest ze świniami, raz ludź się ześwini, to zostaje mu to na całe życie. Nie wierzą państwo? Proszę spojrzeć na polityków.

***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Symetria rodem z PRL

niedziela, 17 lipca 2011 2:03

Rafał Ziemkiewicz sarkastycznie zauważył, że Rosja zniosła embargo na unijne warzywa, ale na polskie nie zniosła. Bo polskie ogórki mają „złą historię kredytową” i Rosja „nie ma zaufania” do naszych inspekcji sanitarnych. Patrzcie Państwo na tę symetrię. My mamy do Rosji zaufanie stuprocentowe, w każdej sprawie, z tak brzemienną w skutki, jak śmierć prezydenta i całej oficjalnej delegacji na Obchody Katyńskie. O nic nie pytamy, niczego nie kwestionujemy, bo ufamy jak dzieci matce - spróbowalibyśmy nie ufać! Wojny przecież Rosji nie wypowiemy. A oni nie ufają nawet naszej inspekcji sanitarnej.


I co źle napisał? Bardzo trafnie! Dlatego to oszołom i w ogóle.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O pożytkach z legendarnej Julii Pitery

sobota, 16 lipca 2011 21:44

Rzeczpospolita, która chyba niedługo dołączy do jedynie słusznych mediów i będzie wychwalała rząd Donalda Tuska mimo, że nie ma za co go wychwalać, napisała, że Platforma Obywatelska okroiła antykorupcyjny projekt ustawy autorstwa legendarnej Julii Pitery, która to kiedyś mówiła i zachowywała się całkiem niegłupio, ale to się wszystko zmieniło, gdy dali jej stołek w rządzie, co tylko potwierdza zdanie, że władza deprawuje.


Prawie już cztery lata legendarna Julia Pitera pitrasi jakieś „projekty antykorupcyjne”, ale nic z tego nie wychodzi. Wiadomo, jej koledzy i koleżanki nie będą podcinali gałęzi na której siedzą.


Złośliwi mówią, że nie ma żadnego pożytku z Julii Pitery, bo co to za osiągnięcie wykrycie afery dorszowej, ale to jest nieprawda. Oto internautka, Anna E, napisała: „Ja mam korzyść z P.Pitery wycięłam jej zdjęcie z gazety, włożyłam do cukiernicy teraz dzieci nie wyjadają cukru”. I co nie przydaje się taka pani minister? Przydaje!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O potępieniu tzw. europosła Ziobry

niedziela, 10 lipca 2011 0:30

Po wystąpieniu pana premiera Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim, podczas którego poopowiadał trochę bajeczek zamożnym ludziom, którzy siedzą tam w fotelach i udają, że coś od nich zależy, miała miejsce tzw. dyskusja. Podczas tejże tzw. dyskusji tzw. europoseł Zbigniew Ziobro powiedział coś nie tak, o czym świadczy nie tylko zgodne, jak na komendę, potępienie polityka PiS-u przez Marka Siwca i byłego towarzysza partyjnego Ziobry – Michała Kamińskiego, którzy to wykazali się czujnością iście rewolucją, ale i wiodących mediów.


Co tam takiego Ziobro powiedział tego dokładnie nie wiem, ale wiodące media zwróciły uwagę na zdania: „Za pana rządów w Polsce masowo z mediów publicznych zwalniano dziennikarzy. Czy tylko dlatego, że byli krytyczni wobec rządu?”. Zarzucił też obecnemu gabinetowi, że chciał doprowadzić „do likwidacji najbardziej prestiżowego i najczęściej cytowanego dziennika w Polsce, bo był krytyczny wobec rządu”. Chodzi zapewne o sprzedaż dziennika Rzeczpospolita jakiemuś „prywatnemu inwestorowi”. I jeszcze jedno zdanie: „To za pana rządów funkcjonariusze służb specjalnych uzbrojeni w broń ostrą wkroczyli do mieszkania internauty, studenta, tylko dlatego, że prowadził krytyczną wobec władzy stronę internetową, by go zastraszyć i zarekwirować komputer”. Można by tutaj wymienić więcej zdarzeń świadczących o tym, że Polska już nie przypomina normalnego państwa, ale kogo to w UE obchodzi? Nawet większość Polaków zdaje się nie interesować stanem Polski, to co dopiero jakichś obrosłych tłuszczem dziadygów rozsiadających się w fotelach w tym całym PE?


Ale mniejsza z tym, bo oto dał głos w tej sprawie sam pan prezydent Bronisław Komorowski, któremu to udało się wyartykułować, że „to jest niefortunne wydarzenie i lepiej zmniejszyć ryzyko na ponowienie się podobnych wydarzeń na przyszłość”. Bardzo to śmiesznie wyszło, bo Ziobro narzekał na zwalczanie przez rząd niewygodnych dla siebie mediów i ludzi, a pan prezydent wprost mówi, że trzeba wziąć jeszcze bardziej Polaczków za mordy, żeby tam gdzieś w PE, ostoi wszelkiego oświecenia, mądrości, demokracji, no co tu dużo gadać, w tym jądrze raju na ziemi jakim miała być Unia Europejska, jak zapewniali jeden przez drugiego politycy znad Wisły, nie mogli mówić tego co myślą. I słuchajmy dalej co powiedział pan prezydent, który jaki jest każdy widzi: „Ależ oczywiście, nikt nie może nikomu zabronić występowania, natomiast każdy sam sobie może - że tak powiem - narzucić pewne ograniczenia, żeby na przykład na zewnątrz, do całego świata mówić językiem bardziej oględnym…”.


To, o czym mówił prezydent kojarzy mi się z czymś tak dobrze znanym za komuny jak autocenzura, fasadowość życia politycznego, a ta „oględność” to chyba nic innego, jak apel o posługiwanie się czymś takim jak peerelowska nowomowa.


A mówią, że komuna upadła.


***

       

Żebrzę na wydanie mojej pracy doktorski pt. Obraz wroga w propagandzie Polski Ludowej w latach 1948-1956. Mam nadzieję, że osobie, której nie wolno pracować w swoim zawodzie wolno chociaż pójść na żebry. Wdzięczny będę Państwu za każdą, nawet najmniejszą sumę.

 

WBK Bank Zachodni

72 1090 2415 0000 0001 0705 7781 

Michał Pluta

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tzw. afera z maturami

środa, 06 lipca 2011 16:53

Afera z maturami - nauczyciele rozwiązali uczniom zadania? – alarmuje tytuł na Wirtualnej Polsce. To chyba norma podczas pisania matur w liceach i testach (czy jak się to tam nazywa) w gimnazjach. Skoro reforma szkolnictwa polegała na namnożeniu stołków dla dyrektorów i przemienieniu szkół w przechowalnie, do których rodzice oddają swoje pociechy na kilka godzin dziennie pięć dni w tygodniu, to co się dziwić, że teraz nauczyciele pomagają uczniom przebrnąć przez te matury. Złośliwie powiem, że dobrze robią, bo co ci uczniowie winni, że zamiast do szkół trafili do przechowalni, i że teraz nic nie wiedzą i niczego nie potrafią? Kuratoria też powinny być zadowolone, że im wszystko dobrze wychodzi w tych ich statystykach. Gorzej, że kowal zawinił a Cygana powieszą, bo pewnie będzie tak, że nauczycielom, który dyktowali rozwiązania nic nie zrobią, a uczniowie będą mieli unieważniane matury. Ot sprawiedliwość. Jak wiadomo kruk krukowi oka nie wykole.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 23 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  14 493