Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 116 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Do końca roku zostało

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 14467
Wpisy
  • liczba: 198
Bloog istnieje od: 2402 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

Niemieckie veto dla polskiego gazoportu

poniedziałek, 30 sierpnia 2010 20:35

        Sytuacja z końca XVIII wieku powtarza się na naszych oczach, trwa likwidacja państwa polskiego. Wtedy istnienie Rzeczypospolitej zakończyło się efektownymi rozbiorami, ale poprzedziło je wieloletnie ingerowanie w sprawy wewnętrzne naszego państwa mocarstw ościennych. Nie wiem jakie wydarzenie historycy kiedyś, w przyszłości, uznają za kres istnienia niepodległej Polski na początku XXI wieku, czy będzie to przyjęcie przez III RP traktatu lizbońskiego, czy jakieś inne wydarzenie, które było, albo takie, które dopiero będzie. Pozostaje obserwować ingerowanie z zewnątrz w wewnętrzne sprawy Polski i, niestety, śmiać się z polityków, którzy puszą się udając samodzielnych graczy na scenie politycznej, podczas gdy tak naprawdę są tylko kukłami za pośrednictwem których ci z zewnątrz rządzą Polską.


        Wirtualna Polska za „Dziennikiem Gazetą Prawną" podała, że Niemcy nie chcą, aby Polska dostała 80 milionów euro, czyli 320 milionów złotych, dotacji z Unii Europejskiej na budowę gazoportu w Świnoujściu. Oficjalnie chodzi o zastrzeżenia ekologiczne, nieoficjalnie o to, że nasz terminal będzie konkurencją dla gazociągu Nord Stream. Niemcy domagają się, żeby Polska przeprowadziła wyjątkowo drobiazgowe analizy oddziaływania terminalu na środowisko po ich stronie granicy. Opóźniłoby to zaplanowane na połowę września rozpoczęcie budowy gazoportu. Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu w rządzie Donalda Tuska, powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej", że skutkowałoby to też unieważnieniem decyzji środowiskowej oraz pozwolenia na budowę. Według niego gazoport zostałby uruchomiony nie w połowie 2014 roku, ale co najmniej dwa, trzy lata później. Resort zapewnia, że Polacy odpowiedzieli na wszystkie pytania w kwestiach ekologicznych. Wirtualna Polska podaje też, że eksperci rynku gazu, na których powołuje się „Dziennik Gazeta Prawna" uważają, że Berlin dobrze wie, iż gazoport to kluczowa inwestycja z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski. Ma to związek z budową rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream. Niemieckie firmy gazowe liczyły bowiem, że za pośrednictwem Nord Streamu będą sprzedawać nam rosyjski surowiec.


        I czemu tu się dziwić? Chyba tylko tytułowi jaki Wirtualna Polska dała artykulikowi na ten temat: „Niemcy blokują dotacje na nasz gazoport. Będzie wojna?" Przyznają państwo, że pytanie, czy będzie wojna jest idiotyczne. Normalne jest bowiem, że ważniejsze są interesy suwerena, niż państwa uzależnionego, że suweren wykorzystuje państwo przez siebie uzależnione, aby bogacić się, że państwo podporządkowane pokornie słucha, co suweren zdecyduje w jego sprawie. Berlin za pośrednictwem struktur Unii Europejskiej, a pewnie i swojej agentury, tchórzliwych polityków, którzy myślą, że sukces Polska odnosi wtedy, gdy jakiś unijny dygnitarz, Aniela Merkel czy Włodzimierz Putin poklepie ich po plecach, a jakaś gazeta we Francji lub Niemczech pochwali ich za „europejską postawę", łapówek dla różnych organizacji itd. podporządkował sobie Polskę i teraz może z tego faktu korzystać. Trzeba było nie przyjmować traktatu lizbońskiego, wtedy Polska mogłaby prowadzić w miarę samodzielne działania na arenie międzynarodowej. A teraz pozostaje tym wszystkim wiceministrom, ministrom, premierom, prezydentom, posłom, senatorom udawać, że jeszcze coś od nich zależy i przyjmować w podskokach to, co Unia rozkaże. Jak dzieci chcą mieć ciastko i zjeść ciastko.


        Nadzieje na rozwiązanie problemu polskiego gazoportu przynosi kolejna informacja jaką znalazłam na Wirtualnej Polsce. Otóż Aniela Merkel powiedziała, że jest „bardzo niechętna" aby zaakceptować zmianę sposobu liczenia długu publicznego w Unii Europejskiej. „O zmianę metodologii w liście do Komisji wystąpiło 9 państw Unii Europejskiej na czele z Polską. Proponowane zmiany zakładają taką kalkulację długu publicznego, która uwzględniałaby koszty wprowadzonej reformy emerytalnej. W przypadku Polski oznaczałoby to niedoliczanie do długu transferów do Otartych Funduszy Emerytalnych" - czytamy na portalu. Może wystarczy, że Polska zrezygnuje z budowy gazoportu, a wówczas Aniela Merkel łaskawie zgodzi się na taką żonglerkę liczbami, żeby nawet wtedy, gdy dług publiczny będzie nad Wisłą rósł, to na papierze wyjdzie, że spada. Co jej zależy? A w dodatku jej protegowany premier Donald Tusk będzie miał na koncie kolejny sukces! To co z tego, że oszukany? Na inny go nie stać.

 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa. patrz: Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Komediodramat w środku nocy

niedziela, 29 sierpnia 2010 19:47

W telewizorze, w nocy z soboty na niedzielę, pokazali „Pociąg życia", komediodramat rumuńsko-izraelsko-belgijsko-francusko-holenderski. Nadano go w nocy pewnie dlatego, żeby jak najmniej osób dowiedziało się, że na Zachodzie i Południu znaleźli się ludzie, którzy nagrali film na temat holocaustu, nie tylko daleki od szczepionej nam przez Salon ortodoksyjnej wizji zagłady Żydów zgotowanej przez Niemców, ale też taki, przy oglądaniu którego można się pośmiać. Nas, jak wiadomo, ma obowiązywać poczucie winy z powodu holocaustu, tak jakbyśmy mieli ku temu powody. Swoją drogą czy wyobrażają sobie państwo reżysera z Polski, który odważyłby się nagrać komediodramat choćby trochę zahaczający o temat holocaustu. No chyba, że jego głównym przesłaniem byłby pokazanie „tradycyjnego polskiego antysemityzmu". Ale i tak ryzyko dla takiego twórcy byłoby ogromne. Dwa słowa nie takie i mogłoby go spotkać potępienie ze strony Wyborczej, a wtedy koniec, już po karierze. Mógłby taki nieprawomyślny reżyser co najwyżej na rynku na przednich łapach chodzić ku ucieszy gawiedzi i dla paru złotych. Bo pieniędzy na następny film na pewno by nie zgromadził.


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Skoro tak dużo świń pcha się do koryta...

poniedziałek, 23 sierpnia 2010 20:26

        Odbyłby się wybory prezydenckie, niedługo będą wybory samorządowe a w następnym roku czekają nas wybory do parlamentu. Jakoś to przeżyjemy, gorzej, że te zabawy są finansowane z naszych podatków. Kandydatów nie brakuje, co najmniej kilku na jeden stołek.

        W normalnym państwie o wysokości pensji decyduje rynek. Np. rosną pensje hycli, bo wiele osób chce zatrudnić hycla, a niewielu chce podjąć się wykonywania tego zawodu. I odwrotnie: niewiele osób chce zatrudnić, dajmy na to, hodowców wieprzy, a wiele osób chce pracować w tym zawodzie, wobec czego pensje hodowców wieprzy spadają.

        No cóż, skoro tak wielu pcha się na stołki prezydentów, posłów, burmistrzów, wójtów, posłów, radnych itd., to może ci prezydenci, posłowie, burmistrzowie itd. nie powinni tak dużo zarabiać. Zgodnie z prawami rynku, im więcej chętnych na określone stanowisko pracy tym pensja niższa.

        Może nawet nie powinni zarabiać ani grosza. Skoro podczas kampanii wyborczych deklarują, że będą działać dla dobra Polaków (to ci mający chętkę na stołek prezydenta, fotele poselskie i senatorskie), mieszkańców „naszego województwa", „naszego powiatu" „naszej gminy", „naszego miasta"  to może niech zrobią rzeczywiście coś dobrego i niech pracują bez wynagrodzenia i o sumę swojej pensji obniżą ludziom podatki. Wiele tego nie będzie, ale zawsze coś.

 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz: Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ludzie i podludzie w Unii Europejskiej

sobota, 21 sierpnia 2010 23:44

       W telewizorze powiedzieli, że z Francji wydalają Romów do Bułgarii i Rumunii. Równie dobrze mogliby powiedzieć, że w kraju Voltera wyłapują Cyganów aby wysiedlić ich jak najdalej od granic Francji. Proszę, okazuje się, że z tym swobodnym przepływem kapitału, osób i usług (czy jakoś tak mówili fanatycy chcący pozbawić Polskę niepodległości i przyłączyć RP do Unii Europejskiej) to taki pic na wodę, żeby motłoch się cieszył jak głupi do sera. Przykro słyszeć, że obywatelami UE drugiej kategorii są Cyganie, których kilkadziesiąt lat wcześniej rząd Adolfa Hitlera traktował jak podludzi i podobnie jak Żydów skazał na fizyczną likwidację. Ciekawe, gdyby tak wydalono dajmy na to jakiegoś Niemca z Polski, czy skończyłoby się tylko na przeprosinach prezydenta, premiera, specjalnej uchwale parlamentu czy, żeby udobruchać Niemców, trzeba by od razu oddać Ziemie Zachodnie?

        Ale to nie wszystko. Minister spraw wewnętrznych Włoch, Roberto Maroni, w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera" powiedział, że Italia będzie zabiegała na forum unijnym o stworzenie możliwości wydalania z krajów Unii Europejskiej cudzoziemców - obywateli innych krajów UE - którzy nie spełniają »warunków minimum« ustanowionych przez Unię. Proszę, oto okazuje się, że istnieją jakieś „warunki minimum" ustanowione przez Unię. Wiedzieli Państwo o tych „warunkach minimum", czy też nasi reprezentanci w UE zapomnieli swoich rodaków o tym poinformować? Może zapomnieli, bo po co ludzi denerwować, niech się cieszą z „wejścia Polski do UE", tak jakby było z czego. Można byłoby pomyśleć, że owo minimum to 190 cm wzrostu, niebieski oczy i blond włosy, gdyby Maroni nie wyjaśnił, że chodzi o „normę europejską w sprawie posiadania minimalnych dochodów i odpowiednich warunków mieszkaniowych" oraz „zasadę niekorzystania z systemu opieki społecznej kraju pobytu". Nadal jednak nie wiemy ile wynoszą minimalne dochody i jakie są odpowiednie warunki mieszkaniowe. Obawiam się bowiem, że sam mogę nie spełniać minimum europejskiego w tym zakresie, a wobec tego co ze mną? Na Kamczatkę czy Madagaskar?

        Zresztą, jakie by one nie były to postępowanie władz Francji i zapowiedzi włoskiego ministra spraw wewnętrznych świadczą o tym, że tak zachwalane obywatelstwo UE to lipa, że w UE istnieją obywatele pierwszej i drugiej kategorii. Zresztą to nie nowość. Całkiem niedawno władze Niemiec uważały, że istnieją nadludzie i podludzie. Nic nowego.

 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ci, co lubią wszystkich trzymać za mordy

czwartek, 19 sierpnia 2010 16:05

Kataryna to, jak czytam w Wikipedii, autorka jednego z popularnych blogów na temat polityki. Pewnie tak jest, bo o Katarynie mówili nawet w telewizorze. Chyba nawet jej komentarze są trafne bo dziennikarzyny, takie które nie tylko skwapliwie podpisują się pod każdymi wypocinami jakie wyprodukują, to jeszcze pakują obok nazwisk swoje zdjęcia sprzed dziesięciu lat, tak, żeby ukryć, że zbliżają się już do emerytury, pienią się, że Kataryna nie chce ujawnić jak naprawdę się nazywa. Gdyby znali jej dane to, jeśli nie sami dziennikarze to ich oficerowie prowadzący, czy jak się to teraz nazywa, mogliby zebrać trochę informacji, trochę plotek, coś zinterpretować, coś zmyślić i sklecić z tego artykulik, który by pokazywał, że ta Kataryna to wcale nie taka znowu bezstronna komentatorka życia politycznego w Polsce, ale np. sfrustrowana słuchaczka Radia Maryja na usługach Jarosława Kaczyńskiego, której artykuły na laptopie utopionym w wannie pisze sam Zbigniew Ziobro, do tego brała czynny udział w aferze dorszowej, a jej babcia ma moherowy beret. Można by nawet zajrzeć do jej zeznania podatkowego i sprawdzić parę innych rzeczy. Jak mawiał Feliks Dzierżyński, nie ma ludzi niewinnych, są tylko ludzie źle przesłuchani. A tu figa, zawzięła się i nie chce powiedzieć jak się nazywa. Gdyby ktoś nachodził takiego Lwa Trockiego, Lwa Kamieniewa, Karola Radka, żeby ujawnili, że naprawdę nazywali się Lew Bronstein, Lew Rozenfeld, Karol Sobelsohn to byłby to antysemityzm. Tą logiką posłużył się przynejmniej Arno Lustiger w pracy „Czerwona księga. Stalin i Żydzi" w odniesieniu do bohaterów antyżydowskiej nagonki w ZSRS po wojnie. Ale mniejsza z tym.

        Sylwia Czubkowska, dziennikarka „Dziennika", wysłał nawet do Kataryny SMS-a, w którym to namawiała blogerkę do ujawnienia swojej tożsamości. „Wolimy by zgodziła się Pani na ten coming out na Pani warunkach włącznie z zatrudnieniem Pani jako naszej publicystki. Ale proszę nas zrozumieć to »frustrujące wiedzieć i nie móc napisać«. Wiem, że Pani tożsamość zna Fakt a przez nich nie zostanie Pani tak dobrze potraktowana - proszę tego nie traktować jako szantażu" - wystukała na klawiaturze telefonu. Dodajmy, że „Dziennik" i „Fakt" należą do tego samego wydawcy - Axel Springer Polska.

        A więc jednak szantaż. Żeby nie było wątpliwości, dziennikareczka zapewniła, że to szantaż wcale nie jest. Oferta zatrudnienia to nic innego jak próba przekupstwa. Jest więc groźba - my wiemy kim jesteś i możemy ujawnić twoje dane w sposób nieprzyjemny dla ciebie. Podpowiedź, jak z tego wybrnąć - ujawnij się na swoich warunkach. Zachęta finansowa - zostaniesz u nas zatrudniona. Można domyślić się, że to ostatnie pod warunkiem, że będzie posłuszna i pisała co naczelny akurat sobie życzy. Nie ma co, porządna robota operacyjna.

        Może już Kataryna ujawniła swoje dane, nie wiem, bo czy zwykłego zjadacza chleba takie rzeczy mogą interesować? Co innego tych, co to lubią wszystkich trzymać za mordy.

 

 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz: Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jak Matejko rozdawał pieniądze

wtorek, 17 sierpnia 2010 21:51

Jan Matejko po tym, jak został dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie, jak pisze jego biografka Maria Szypowska, dbał nie tylko o rozwój talentów uczniów, ale również o ich sprawy materialne. Jeden z uczniów o nazwisku Piwnicki przez jakiś czas mieszkał nawet w mieszkaniu Matejki na ulicy Floriański. Kilku biedniejszym ufundował prywatne stypendium („miesięczne utrzymanie") wypłacane co miesiąc z góry. W dzisiejszych czasach urzędasy za łapówki tak kombinują, żeby co roku uczeń musiał mieć nowe podręczniki tylko po to, żeby naciągnąć rodziców na wydatek i ograbić podatników pod pretekstem, że trzeba najuboższym dzieciom zapewnić bezpłatne książki . A to wszystko po to, żeby wzbogacili się właściciele wydawnictw. Teraz rodzice dostają zwrot pieniędzy po przedstawieniu rachunków w urzędzie. A kiedyś Matejko dawał pieniądze z góry z własnej kieszeni i nie chciał rachunków! „Wprowadzając konkursy doroczne wśród uczniów: na rysunki z perspektywy, na rysunki kompozycyjne, na malowanie głów i malowanie aktu akademickiego - nagrody sam przyznawał z własnych pieniędzy. W 1887 ufundował stypendium 500 złr. na wyjazd zagraniczny dla studenta, który będzie specjalizował się w sztuce robienia witraży. (Można rzec, że swoją pensję dyrektorską oddawał - w różnych formach - na rzecz uczniów.)".

Wyobrażają sobie Państwo taką sytuację teraz? Oczywiste, że nie! Wtedy, gdy czasy były jeszcze normalne, w poczciwym XIX wieku, szkoły tworzono po to, aby dzieci i młodzież uczyła się tam różnych przydatnych rzeczy. Teraz zakłada się po to, aby jakaś klika mogła gromadzić pieniądze pod pretekstem, że ten jest dyrektorem, ten wicedyrektorem, ta księgową, ten nauczycielem, ta sprzątaczką. I tylko po to.


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Hojność rządu Tuska

poniedziałek, 16 sierpnia 2010 18:28

W reportażu nadanym w telewizji widziałem kobietę, która w powodzi w Bogatyni straciła dom i cały swój majątek. Powiedziała mniej więcej takie słowa: po co mi te sześć tysięcy, co mam z nimi zrobić, nosić je będę? Jak widać osoba ta nie docenia pomocy rządu Donalda Tuska dla powodzian. A niesłusznie. Rząd przecież chce jej dać te pieniądze, a nie zabrać. To już dużo. Ale skoro straciła wszystko, to pewnie też nie posiada dowodu osobistego, a w takim wypadku może niepotrzebnie się martwi i nic nie dostanie. Po drugie, skoro straciła dom w powodzi, to zapewne został on podmyty przez wodę i zawalił się. A to oznacza, że leży tam teraz sterta gruzu i pewnie stoją jakieś resztki ścian. A to oznacza, że będzie musiała dać łapówkę za zgodę odpowiedniego urzędu na rozbiórkę. I co nie przyda się sześć tysięcy? No, chyba, że tam biorą więcej.


 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pomnik dla bolszewików

sobota, 14 sierpnia 2010 16:53

W Ossowie miejscu walk w 1920 r. wojsk polskich z Armią Czerwoną stanął pomnik przedstawiający prawosławny krzyż i 21 lub 22 bagnety. Pomnik ma upamiętniać 21 lub 22 bolszewików poległych w walkach pod Ossowem, których ciała znaleziono dwa lata temu. Nie wiem po co tam prawosławny krzyż, przecież bolszewicy zwalczali Cerkiew i szczycili się swym ateizmem. Przypuszczam nawet, że ten symbol religijny obraża uczucia ateistyczne poległych. Odsłonięcia pomnika ma dokonać, stojący na czele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert „W uroczystości udział weźmie także nowy ambasador Rosji, przedstawiciele władz miejscowych, wojewody mazowieckiego i Sejmu. Od początku zainteresowanie tym przedsięwzięciem wykazywał także pan prezydent, który poparł pomysł i parku historycznego i pomnika" - powiedział następca Andrzeja Przewoźnika.

        Bardzo zdegenerowane musi być państwo i jego przywódcy, aby stawiać pomniki tym, którzy chcieli likwidacji niepodległej Polski i dokonać rzezi grup społecznych określanych przez Włodzimierza Lenina jako klasy wyzyskujące: ziemian, inteligencji, bogatszych chłopów, przemysłowców, księży itd. oraz przebudowy państwa i społeczeństwa  zgodnie z założeniami ideologii komunistycznej. W 1944 r. komunizm m. in. z powodów uwarunkowań międzynarodowych, niezależnie jak strasznie to zabrzmi, był wprowadzany w Polsce w sposób łagodny. W 1920 r. byłoby bardziej krwawo. Zasady działania CzeKa po wprowadzeniu w 1918 r. „czerwonego terroru" tak tłumaczył wchodzący w skład ścisłego kierownictwa Nadzwyczajnej Komisji Martin Łacis: „Nie trzeba szukać dowodów rzeczowych na to, że oskarżony występował czynnie lub słowem przeciwko władzy sowieckiej. Pierwsze pytania, jakie należy mu postawić: do jakiej klasy należy? Jakie jest jego pochodzenie, wykształcenie, zawód? Te pytania powinny przesądzić o losie oskarżonego. Na tym polega istota czerwonego terroru". Po co ten cytat? A to dlatego, że za tymi bolszewikami uczczonymi pomnikiem w Ossowie szli czekiści. Oczywiście zbrodnie popełniali nie tylko oni, również Armia Czerwona ma ich wiele na koncie. A co do Kunerta. Zawsze łatwiej wysługiwać się władzom, stawiać pomniki bolszewikom w Polsce ku zadowoleniu Moskwy i Pałacu Prezydenckiego niż zadbać o to, żeby godnie upamiętnić ofiary rzezi zgotowanej Polakom przez Ukraińców na Wołyniu czy, aby napis na Cmentarzu Orląt Lwowskich był taki, jak w okresie międzywojennym.

        Pomnik bolszewików w Ossowie to z pewnością oznaka nowych stosunków z Rosją. Takich, gdzie przedstawiciele Polski są na kolanach przed Włodzimierzem Putinem. Angela Merkel, nasza Katarzyna II, jak pisze najwybitniejszy publicysta w Polsce, Stanisław Michalkiewicz, życzy sobie dobrych stosunków Polski z Rosją. Życzenie pani kanclerz premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski spełniają w podskokach. A skoro oni potrafią tylko podlizywać się i czekać na polecenia więc jest to, co widzimy. Żeby chociaż Komorowski uciułał ze swojej niemałej pensji na ten pomnik, ale gdzie tam! Wszystko z naszych podatków. Następnym etapem pojednania polsko-rosyjskiego będzie pewnie budowa pomnika samego Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego w Zakopanem, Radomiu i Krakowie, gdzie przebywał szef CzeKa, albo Michaiła Tuchaczewskiego, dowodzącego Armią Czerwona pobitą w bitwie pod Warszawa. Pomnik tegoż mógłby stanąć np. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

        Ale to wszystkiego jeszcze nie wyjaśnia. Podrążmy jeszcze temat wybudowania akurat pomnika bolszewikom walczącym z Polską w 1920 r. Chyba chodzi o to, że sporo ludzi, tych co tak naprawdę rządzą obecnie Polską (zgadzam się ze Stanisławem Michalkiewiczem, że premier, prezydent, ministrowie, itd., to tylko atrapy, a ośrodek decyzyjny rządzący Polską znajduje się poza konstytucyjnymi władzami) czuje wdzięczność do tych żołnierzy bolszewickich, którzy już w 1920 r. chcieli wprowadzić w Polsce komunizm i zapewnić ich przodkom dopchanie się do koryta. Musieli komuniści na taki moment czekać aż do 1939 r. na Kresach, do 1944 r. na terytoriach na wschód od Wisły i do 1945 r. w zachodniej Polsce. Nie napisze oczywiście, że taki Ozjasz Szechter mógłby dwadzieścia lat wcześniej oddychać swobodnie pełną piersią, zasiąść na stołku może nawet komisarza, zamiast spiskować przeciwko Polsce w szeregach Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i trząść czterema literami przed aresztowaniem, że choćby mały Jacuś Kuroń mógłby od małego służyć w pionierach, mieć za wzór Pawlika Morozowa i hołdy składać samemu Józefowi Stalinowi. Tego oczywiście nie napisze. Napiszę tylko, że podobno istnieją dynastie w partii komunistycznej, która teraz nie nazywa się komunistyczna, w UB i Informacji Wojskowej, które teraz nazywają się inaczej. Dynastie te były zakładane za życia Stalina, gdy wreszcie po II wojnie światowej wychowankowie Kominternu i „krajowcy" dopchali się do koryta. Ich potomkowie i ideowi uczniowie do dziś służą jeśli nie w bezpieczeństwie albo partii, to na odcinku mediów i biznesu. I mają więcej do powiedzenia w państwie niż jakiś premier, prezydent czy Sejm. Z ich punktu widzenia pomnik należy się bolszewikom, bo przecież nie Piłsudskiemu.

 

Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

A co ze Świecami Chanukowymi?

czwartek, 12 sierpnia 2010 20:51
Komuniści, którzy na tym etapie dziejów udają socjaldemokratów zorganizowali, jak to oni, wiec i tym razem wcale nie potępiali kułaków, „reakcyjnego podziemia" czy bikiniarzy, ale domagali się przestrzegania świeckości państwa. „Wierzę głęboko, że jest możliwy dialog w Polsce wszystkich sił politycznych, wyznań i środowisk, aby państwo było dla wszystkich, aby państwo było świeckie, a religia była tam, gdzie państwo się kończy" - mówił Grzegorz Napieralski. Do czego to doszło, czy oni naprawdę chcą, aby prezydent III RP nie mógł zapalić Świec Chanukowych? Co im to przeszkadza?

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rambo - prawdziwy obrońca krzyża

środa, 11 sierpnia 2010 14:24

W 1968 r. komuniści do poskromienia demonstrujących studentów na Uniwersytecie Warszawskim użyli „aktywu robotniczego" czyli poprzebieranych w cywile łachy ormowców czy zomowców. Jeden pies. Teraz, gdy warszawskiej straży miejskiej nie udało się rozgonić ludzi opowiadających się za pozostawieniem krzyża przed Pałacem Namiestnikowskim, do akcji ruszył aktyw. Tym razem była to młodzież, nie ZMP-owska co prawda, ale na tym etapie nie można wybrzydzać. Przywódca aktywu Dominik Taras pseudonim Rambo, odgrażał się, że w trakcie demonstracji może dojść do przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny. Demonstracja miał zacząć się o godzinie 23.00 i zakończyć się o 1.00. Nie wiem czy w środku nocy kościół św. Anny był otwarty, ale takie drobiazgi dla kogoś, kto ma pseudonim Rambo pewnie nie są problemem.

        Do telewizora zostali zaproszeni mądrale, wiadomo zawsze trzeba narzucić telewidzom jedynie słuszną interpretacje zdarzeń. No i mądrale nuże komentować, a im później w noc tym komentatorze głupsze. Najlepiej wypadł Terlikowski, mówił rozsądnie, dlatego go tutaj pominiemy. Rolicki, jak to komunista marudził coś o rewolucjach. Mniejsza z nim. Był też jakiś profesor z Uniwersytetu im. Stefana Wyszyńskiego, który, sam nie wiedział co mówić, mruczał sobie coś pod nosem, przeskakiwał za tematu na temat, niby krytykował przyprowadzonych przez Rambo ludzi, ale zapewniał, że to odnosi się do obu stron. Wiadomo, powiedziałby dwa słowa za dużo i zwierzchnicy pogoniliby mu kota. Trudno, zdarza się. Cyrk zaczął się na koniec, gdy swe fizjonomie wpakowali w telewizor Andrzej Jonas redaktor naczelny „The Warsaw Voice" i jeszcze jeden mądrala. Jonas nie mógł się nachwalić uczestników demonstracji zwołanych przez Rambo, którzy modlili się do makaronu, piłek plażowych, zdaje się, że klecili z drutu butelek i puszek po piwie coś na kształt krzyża. Więc chwalił, że to obrońcy krzyża, że to nowa Polska i że mu się ta nowa Polska bardzo podoba i takie różne. Nie wiem co mu się aż tak bardzo podobało, hołota jak hołota, nic nadzwyczajnego. Ale przypuszczam, że mogło mu  się podobać wspinanie się na znaki drogowe i latarnie uliczne, co uczestnicy demonstracji z iście małpią zręcznością praktykowali. Wiadomo, jaki pan taki kram. A gdy już udało im się powłazić na te latarnie uliczne i znaki drogowe, to nuże się pięściami okładać, co jednoznacznie dowodzi, że demonstracja była pokojowa. A to dlatego, że owi ludzie uwieszeni niczym małpiszony na znakach drogowych i lataniach ulicznych niewątpliwie tłukli się o pokój.

        Obecny wśród obrońców krzyża był ksiądz Stanisław Małkowski, którego biogramem opozycjonisty można byłoby obdzielić dziesięciu ludzi i tych dziesięciu ludzi miałoby powody do dumy. M. in. odprawiał razem z księdzem Jerzym Popiełuszką Msze święte za Ojczyznę, współpracował z KOR i ROPCiO, uczestniczył w strajku w Stoczni Gdańskiej, był kapelanem Solidarności. Dodajmy, że na liście niewygodnych księży, których Służba Bezpieczeństwa zamierzała zamordować znajdował się na pierwszym miejscu, nawet przed księdzem Popiełuszką. Już kiedyś widziałem jak redaktor w telewizorze, podczas wywiadu z księdzem Małkowskim, spanikowany tym, co ksiądz mówi, zaczął go zagłuszać swoim gadaniem. Tym razem dziennikarz relacjonujący zajścia na Krakowskim Przedmieściu nie zachował czujności rewolucyjnej i pozwolił księdzu Małkowskiemu powiedzieć do kamery, m. in. to, że demonstranci przyprowadzeni przez Rambo są wychowankami panów Owsiaka i Wojewódzkiego. Wywalą człowieka z roboty na zbity pysk! Co prawda żadni z nich panowie, Kiszczak, Jaruzelski to panowie, a ci to tylko chudopachołki, którzy muszą trzy razy Wyborczą przeczytać, zanim odważa się coś powiedzieć.

        Oczywiście żaden z zaproszonych gości (Terlikowski zdaje się próbował tłumaczyć księdza) nie podchwycił zagadnienia poruszonego przez kapelana Solidarności. A przecież warto zastanowić się nad wartościami wyznawanymi przy ludzi przyprowadzonych przez Rambo. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie" - pisał Andrzej Frycz Modrzewski. Ta „złota młodzież" wychowana już w „wolnej i demokratycznej" Polsce, ta „nowa Polska", którą zachwycał się zawsze wygłaszający jedynie słuszna zdania Andrzej Jonas, to tylko źle wychowane prostaki. Ten problem jest stokroć ważniejszy niż to, czy krzyż będzie stał jeszcze trochę przed Pałacem Prezydenckim, czy też za kilka dni zostanie przeniesiony do kościoła św. Anny.


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czekając aż stado debili podniesie ręce

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 21:04

Media doniosły, że do Sejmu trafił projekt ustawy zabraniający m. in. odstrzeliwania bezpańskich psów w lesie. Coś takiego mógł wymyślić tylko debil, ale skoro w Sejmie debili nie brakuje, to jest wielce prawdopodobne, że projekt ten stanie się ustawą. Każdy rozsądny człowiek wie, jakie to będzie miało konsekwencje, durniom tłumaczyć tego nie zamierzam. Parlamentarzystom po przyjęciu traktatu lizbońskiego, oznaczającego utratę niepodległości przez Polskę, pozostało już tylko okradanie obywateli RP przez podwyższanie podatków i wprowadzanie idiotycznych praw. To pierwsze po to, żeby oni i rozmaite mafie miały z czego żyć, to drugie po to, żeby udawać, że Sejm ma coś jeszcze do gadania. A o naprawdę ważnych sprawach decyduje Berlin.


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi.)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ważna czy nieważna ta przysięga?

niedziela, 08 sierpnia 2010 23:05

        Zgodnie z art. 130 Konstytucji prezydent obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego następującej przysięgi: „Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem". Przysięga może być złożona z dodaniem zdania: „Tak mi dopomóż Bóg". Tymczasem Bronisław Komorowski składając przysięgę zamiast „dobro Ojczyzny", powiedział „dobrość Ojczyzny".

        Jakby na to nie patrzeć złożył przysięgę o innej treści niż przewiduje to Konstytucja, co może być argumentem przemawiającym za tym, że Komorowski pełni funkcję prezydenta RP nielegalnie. Wszak artykuł 130 Konstytucji mówi wyraźnie, że „prezydent obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego następującej przysięgi" i dokładnie precyzuje, słowo po słowie, jaka ma być treść tej przysięgi.

        Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Ale podobno były szef Wojskowych Służb Informacyjnych Marek Dukaczewski powiedział, że jeśli wygra wybory Komorowski, to on otworzy szampana. Więc chyba wszystko jest w porządku.

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz: Ulubione blogi.)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Afera trwa w najlepsze

piątek, 06 sierpnia 2010 19:09

Sposób w jaki działa komisja zajmującej się aferą hazardową, a szczególnie jej przewodniczący Mirosław Sekuła, powoduje, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż afera hazardowa trwa w najlepsze.

Co prawda raport komisji przygotowany przez polityków Platformy Obywatelskiej mówi, że afery żadnej nie było, ale skoro afery nie było, to dlaczego w swoim czasie premier Donald Tusk zdymisjonował jednego z jej bohaterów Grzegorza Schetynę z funkcji Ministra Spraw Wewnętrznych? Pewnie jeszcze premier nie wiedział, że tak łatwo uda się ukręcić łeb tej sprawie.

Przyjmując jedynie słuszną wersja, że afery nie było, to można się zastanawiać, czy teraz Schetynie za utracony ministerialny stołek nie należy się odszkodowanie, oczywiście z budżetu państwa? Pieniądze na to by się przecież znalazły. Będzie forsa z podniesionych stawek podatku vat więc będą mieli czym się dzielić.


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Komorowski coraz bliżej prezydenckiego stolca

środa, 04 sierpnia 2010 18:30

„Sąd Najwyższy wydał orzeczenie o ważności wyborów prezydenckich. Wcześniej o uznanie wyboru Bronisława Komorowskiego na prezydenta za ważny wnioskowali przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Stefan Jaworski i Prokurator Generalny Andrzej Seremet" - poinformowała Wirtualna Polska. Po co pisać o czymś tak oczywistym? Gdyby wybory wygrał Jarosław Kaczyński  i Sąd Najwyższy uznałby jego wybór za ważny, to taka wiadomość byłaby sensacją.

 

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zamieszanie wokół krzyża

środa, 04 sierpnia 2010 18:19

„Ludzie, którzy dzisiaj protestowali w obronie krzyża, nazywający się katolikami, krzyż sprofanowali - powiedział w TVN24 dziennikarz katolicki Szymon Hołownia" - doniosła Wirtualna Polska. Raczej powinni napisać: dziennikarz pracujący na odcinku Kościoła. Ale mniejsza z tym. Mądrali, którzy potępiali na wyścigi ludzi sprzeciwiających się zabraniu krzyża sprzed Pałacu Namiestnikowskiego było bardzo wielu. Wiadomo, takie okazje do wykazania się gotowością gorliwego wysługiwania się rządzącym nie zdarzają się codziennie!

        Dziennikarze gotowi jeszcze niedawno tropić „aferę dorszową" niczym przygotowania do zamachu stanu nie wspomną, że rząd Tuska, Komorowski i Platforma uczestniczyli w wielkiej, trwającej kilka lat, kampanii propagandowej mającej zohydzić, ośmieszyć, skompromitować w oczach społeczeństwa prezydenta Kaczyńskiego. To wcale nie jest spiskowa teoria dziejów. Jest to oczywista rzecz dla każdego, kto choć trochę zna się na propagandzie. Jak się takie kampanie organizuje, każdy może przeczytać choćby w pracy Mirosława Karwata Sztuka manipulacji politycznej. W największym uproszczeniu polega to na zaangażowaniu (wynajęciu) polityków, dziennikarzy, satyryków, znanych ludzi i ci „na swoim odcinku pracy operacyjnej" przemycają negatywne informacje wobec figuranta, w tym wypadku Lecha Kaczyńskiego. Zgodnie ze starą zasadą propagandystów: jeśli nie możemy pokonać ich argumentami racjonalnymi, sprawny, żeby ludzie ich nienawidzili. I to wszystko działo się, mimo, że, o ile dobrze pamiętam, Konstytucja przewiduje, iż organy państwa powinny współpracować za sobą.

        Dziennikarzyny nie ważą się nawet pisnąć, że Tusk w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej narobił się tylko w jednym momencie, gdy szukał pretekstu, żeby udawać, że nic nie może zrobić. Zapomniał nawet, że na mocy obowiązującej umowy z Rosją, Polska mogła przejąć śledztwo. Co więcej, członkowie rządu publicznie kłamali w sprawie toczącego się w Rosji dochodzenia. Pani Minister Kopacz ogłosiła, że grunt tam, gdzie spadł Tu-154 był przesiewany dwa metry w głąb ziemi, a później ludzie znajdowali tam rzeczy osobiste ofiar i chyba szczątki ciał. Samolot leży pod gołym niebem, czarnych skrzynek nie mamy, a prokuratura przesłuchuje Jarosława Kaczyńskiego na prośbę (zlecenie) Rosji. Tak wygląda „polskie śledztwo". Zamiar usunięcia krzyża sprzed Pałacu Namiestnikowskiego w takiej sytuacji, kojarzy mi się z próbą ostatecznego zamiecenia pod dywan katastrofy smoleńskiej.

        Najpierw więc rząd i Komorowski swoimi wypowiedziami i działaniami w sprawie katastrofy smoleńskiej upokarzają ludzi, choćby tych zgromadzonych pod krzyżem, ale jestem pewien, że nie tylko ich, a później media mają pretensje, że ci nie zachowują się tak, jak Wyborcza rozkaże. Swoją drogą jeszcze niedawno, w okresie funkcjonowania rządu Jarosława Kaczyńskiego, słyszałem od autorytetów różnej rangi, że nieposłuszeństwo wobec władz to filar demokracji. Nauczyciele w czasie lekcji prowadzali nawet uczniów pod siedzibę ministerstwa, gdzie urzędował Roman Giertych, żeby sobie dzieciska poprotestowały, a mądrale piały z zachwytu, że mamy społeczeństwo obywatelskie. Teraz od takich samych gadając głów słyszę, że ci, którzy nie są posłuszni wobec demokratycznie wybranych władz, niedorośli do demokracji, czy jakoś podobnie. Ech, gdyby nie oficerowie prowadzący, to jak by te staruszki robiące za autorytety połapały się w tym wszystkim?


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na naukę nigdy za późno

wtorek, 03 sierpnia 2010 14:34

        Wiktor Chocquet dyrektor Głównej Dyrekcji Ceł nie zarabiał dużo. Aby móc kolekcjonować obrazy swoich ulubionych malarzy, na pierwszym miejscu Delacroix, na drugim pewnie  Cezanna, musiał sobie odmawiać wielu rzeczy, m. in. oszczędzał na jedzeniu i ubraniu. Nie posiadał nawet zimowego płaszcza.

        Czego uczy tych kilka zdań zaczerpniętych z biografii Francuza, który zmarł ponad wiek temu? Po pierwsze urzędnik, nawet na stanowisku dyrektora nie musi zaraz, tak jak u nas, zarabiać kroci. Po drugie, taki Tusk mógłby się dowiedzieć, że jeśli na coś potrzebuje się pieniędzy (np. na zrównoważenie budżetu) to najlepiej oszczędzać, a nie okradać ludzi. Po trzecie, tego, że poziom kulturalny urzędników wcale nie musi być tak żenująco niski, jak u nas. Czy wyobrażają sobie Państwo urzędnika w III RP (takim II PRL-u), który kolekcjonowałby obrazy? Może co najwyżej zbierać „nalepki po wódce". Taki poziom.


(Zapraszam do Galerii obrazów A. Horopa, patrz: Ulubione blogi.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Księża patrioci" w cenie

poniedziałek, 02 sierpnia 2010 0:46

Prawdopodobnym kandydatem Bronisława Komorowskiego na stanowisko prezydenckiego kapelana jest ksiądz Andrzej Luter, napisał tygodnik "Wprost". Ksiądz Luter, jak podaje Wirtualna Polska „w licznych publikacjach dał się poznać jako przeciwnik dzikiej lustracji, upolityczniania mediów, czy »terroru głupoty« w życiu publicznym.

Nie lepiej napisać otwarcie, że jest przeciwnikiem ujawniania w Polsce agentury komunistycznych służb specjalnych, jest za przejęciem kontroli nad telewizją publiczna przez salon i entuzjastom Unii Europejskiej?


(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz. Ulubione blogi)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Podatki w górę!

niedziela, 01 sierpnia 2010 17:51
„Szok. Tusk podnosi podatki" - doniosła Wirtualna Polska. Nie wiem co w tym szokującego. Zaskakujące byłoby, gdyby rząd Tuska poszukał oszczędności tam, gdzie najłatwiej je znaleźć, bo wtedy istniałoby ryzyko, że naruszy interesy rozmaitych mafii, które żyją z budżetowych pieniędzy. A to, że zdecydował się okraść obywateli Polski, aby nie uszczuplić dochodów mafii, to nie jest nic nieoczekiwanego.

(Zapraszam do galerii obrazów A. Horopa, patrz: Ulubione blogi.)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 23 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  14 467